niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 5 Nathan

..... Ale tylko początek ....
- Hej, a bardzo dobrze. Jesteś już gotowy do wyjścia ?- Zapytałam zachrypłym głosem.
- Ale jak to? przecież jeszcze śniadania nie zjadłaś !- Zmarszczył czoło i przyglądał mi się 
- Niall jest po 8 a ja muszę być  pracy na 9 - powiedziałam zawiedziona 
- Nie wypuszczę cię dopóki nie zjesz - oznajmił, upił łyk swojej kawy 
- Niall!
- Siadaj jeść. A moje imię będziesz krzyczeć wieczorem - puścił mi oczko . 
- hahaha debil - powiedziałam chowając twarz w wewnętrzną część moich dłoni. 
- Siadaj - pokazał palcem na krzesełko na przeciwko jego. Postanowiłam się trochę pobawić.
- hymmm... jak mnie złapiesz ?- kiedy zauważyłam jak podnosi się od razu wybiegłam z naszego apartamentu, trzasnęłam drzwiami i pobiegłam główna uliczką , po schodach. Postanowiłam obejrzeć się za siebie ... Kurwa! On  był tuż za mną. Zaczęłam piszczeć i biec. Dotarłam do głównego wielkiego białego holu gdzie pałętało się wielu ludzi, zaczęłam się przepychać przez nich żeby mnie nie zauważył, ale ktoś mnie podskubywał za koszulkę, wiedziałam że to on. naglę zaczęłam spowalniać, ktoś mnie trzymał za biodra. Odwrócił mnie, tak! to Niall, stykaliśmy się nosami
- Mam cię - powiedział tak cicho że ja ledwo usłyszałam. Nagle jego sylwetka poleciała w dół mojego ciała, łapiąc mnie za nogi i przerzucając sobie moje ciało  przez ramię.
- Niall postaw mnie na ziemię!
- Przepraszam państwa za te malutkie zamieszanie już się usuwamy - Powiedział głośno do wszystkich ludzi. Wtedy właśnie podniosłam lekko głowę obserwując co się dzieje na około nas. No jasne! Wszyscy sie na nas gapili. Dzieci się na mnie patrzyły, jaki wstyd, zachowaliśmy się jak w ich wieku. Może nawet i gorzej! hahahaha. Słyszałam jak po wielkim holu rozbrzmiewa się mój śmiech.
Wniósł mnie do naszego apartamentu. I nareszcie postawił mnie na Ziemi !
- Co teraz? - powiedział do mnie z lekkim uśmiechem, głaszcząc mnie po plecach.
- No teraz chyba muszę zjeść śniadanie - Odsunęłam się od niego i zabrałam się do jedzenia. Po skończonym posiłku, szybka toaletka i mogłam już wyjść. No jasne ! Już było po czasie ! W aucie napisałam sms
Niall cały czas patrzył na drogę ale i spoglądał co robię i z kim piszę. Zapomniałam wyciszyć dźwięku. Niall chyba nie przepada za Garrym. Dostałam sms od niego. Kiedy po aucie rozbrzmiał dźwięk sms, Niall przekręcił głowę w lewą stronę na boczną szybę, nie spodobało mu się to.
'Ale ogarnąłem sytuację' te słowa wywołały u mnie uśmiech. NIall ciężko miał rozczytać co piszę ja i Garry ale przeczytał nagłówek. Co wywołało u niego złość
- Czego ten frajer od Ciebie chce ?- Powiedział nie spuszczając wzroku z drogi.
Spojrzałam się na niego - Przestań go wyzywać. Pomógł mi . Dzięki niemu nie muszę iść na rozmowę z szefem dlaczego się spóźniłam.- Te trzy ostatnie słowa wypowiedziałam głośniej
- Wkurwia mnie. - syknął przez zęby. Nie odpowiedziałam mu, nie chciałam dalej toczyć  kłótni. Podwiózł mnie do domu, wpadłam zmieniłam sukienkę na uniform i znów wróciłam do auta. Pod sklep dojechaliśmy w ciszy. Chciałam wyjść samodzielnie z pojazdu, ale nie , drzwi były zamknięte. Niall obszedł przód samochodu i skierował się do moich drzwi. Otwierając pilotem samochód. Otworzył drzwi, kiedy obracałam się żeby wysiąść , ona złapał mnie za moje kolana. Oznaczało to że mam siedzieć. Jego ciało znajdowało sie między moimi nogami, głaskał mnie po plecach. Ja położyłam ręce na jego barkach. Spojrzał się w stronę sklepu, coś przykuło jego uwagę, byłam  ciekawa co. Mój wzrok pogonił tam gdzie jego, no jasne, Garry się gapił na nas. Złapałam Nialla za pod bródek i skierowałam jego głowę wprost na moją.
- Nie przyjadę dziś po Ciebie do pracy. Muszę załatwić bardzo ważną sprawę. Przykro mi skarbie - oznajmił smutny
- Jasne nie przejmuj się- powiedziałam głaszcząc go po policzku. - Chyba muszę już iść - spojrzał się na sklep gdzie nadal stał Garry- Kiedyś przyjdzie do tego pierdolonego sklepu z podbitym okiem - powiedział nie spuszczając z niego wzroku
- Przestań tak mówić - powiedziałam głaszcząc go po barku
- Dobra, żadnych flirtów z nim.Ja się dowiem - nic nie odpowiedziałam, wysiadłam z samochodu i kierowałam się w stronę sklepu , zobaczyłam Garrego jak się uśmiecha do mnie  macha, odwzajemniłam.
Niall z tyłu złapał mnie za łokieć i odwrócił w swoją stronę i namiętnie pocałował, wiedziałam że wszystkiemu przygląda sie Garry
- Miłej pracy- powiedział po tym pocałunku. ! TO MIAŁO BYĆ POŻEGNANIE !! NIezłe przedstawienie. Na koniec puścił do mnie oczko i zmierzył ku swojego białego auta.
Weszłam do sklepu przywitałam się z Garrym i pobiegłam zostawić swoją torbę na zaplecze, sprawdziłam jeszcze raz telefon. Dostałam sms :
Ej , Ej , Ej hoola hola!! zaczynałam czuć to samo co on . Tyle godzin spędzonych razem, przyczyniło do tego,że brakuje mi go. NIe wiem jak przeżyje ten dzień, schowałam telefon do torebki i zabrałam się do roboty....

                                                           ~Niall~

Brakowało uz mi jej. Czyżbym się zakochał ? nie nie ! nie myślę teraz o tym. Podjechałem pod dom Harrego w sprawie której się umawialiśmy. Zapukałem do drzwi otworzył mi mój przyjaciel
- Cześć NIall- przywitał mnie z uśmiechem i przesunął się w bok żebym mógł wejść do domu.
- SIema Hazz. Masz to o co cię prosiłem ?- zapytałem się zdejmując płaszczi zawieszając go na wieszaku
- Mam więcej niż przypuszczaliśmy - uśmiechnął się do mnie
- Uwielbiam cię stary - powiedziałem poklepując go po ramieniu. Zmierzyliśmy do salonu i zasiedliśmy wygodnie na kanapie, Harry otworzył laptopa i pokazał mi jakąś stronkę.
- Nazywa się Nathan Grenty ma 25 lat , ojciec siedzi z pace za gwałt śmiertelny żony, jedyną osobą która się nim opiekuje, jest jego babcia Granda, nie wiem czy żyje, wątpię w to . Mieszka w Londynie dzielnica ' West End '. I co najlepsze? wiem gdzie dzisiaj będzie.
- Gdzie?
- Klub ze striptizem.
- Harry to jest Londyn. W chuj dużo jest tutaj klubów !
- Nie pamiętam ulicy, ale byliśmy tam. Louis się tak ostro nawalił, tańczył ze striptizerką. Pamiętasz ?
- AAAa!! hahahaha... beka z niego była. Pamiętam, pamiętam. Boże stary nie wiem jak ci się odwdzięczyć. - byłem mu naprawdę bardzo wdzięczny.
- nie ma za co stary.
- jeszcze jedna prośba jak byś mógł spojrzeć na Becky. Nie chce żeby ona to widziała
- Jasne nie ma problemu, kiedy ty pojedziesz do niego ja pojadę pod sklep.
- Dzięki wielkie. Dobra zmywam się, muszę jeszcze zadzwonić do chłopaków żeby ze mną pojechali- oznajmiłem zmierzając do wyjścia. Pożegnał mnie i zamknął drwi. Wsiadłem do samochodu spojrzałem na kartkę gdzie miałem wszystko zapisane o tym typku, przyrzekłem jej że nie zbliży się już do niej, nie spojrzy na nią. Dotrzymam ta obietnicę.
***
 Zadzwoniłem do Louisa Zayna Liama czy pojadą ze mną , o dziwo wszyscy się zgodzili. WOW !  Była 16 na 17 byliśmy umówieni pod klubem. Wychodziłem z domu kiedy dostałem sms
Kurwa! Rozjebie go jak dzisiaj tego Nathana ! Siedząc w aucie odpisałem mu:

Odpaliłem silnik. Dojechanie zajęło mi godzinę, o tej godzinie w Londynie są straszne korki. Pojechałem pod klub, czekając na chłopaków. Umówiliśmy się że wejdą do mojego samochodu. Po kilku minutach wszedł Zayn, potem Louis i Liam. Była już 17: 15
- Dobra chłopaki wchodzimy do klubu. Szukamy takiego gościa.* pokazałem im zdjęcie* Kto go znajdzie pisze mi  sms - Cała trójka uważnie mnie słuchała
- Okej - powiedzieli prawie że razem
- Złapmy drania - powiedział Louis zacierając ręce. Wysiedliśmy z samochodu i weszliśmy do klubu, każdy z nas się rozdzielił. Nie dostawałem żadnych wiadomości, zacząłem się wkurzać . Po jakiejś godzinie otrzymałem.
Zacząłem się rozglądać, znalazłem !
Widziałem jak się schyla głowę żeby odpisać. po minucie znów dostałem sms
Ruszyłem w stronę Zayna, idąc napisałem do reszty sms o treści ' znaleziony '. Pokazała lekko palcem i ujrzałem go, wszystko zaczęło się we mnie gotować. Podziękowałem Zaynowi.
- Idziesz zapalić?- zapytałem się jego łagodnie podniósł na mnie wzrok  zmarszczył brwi
- A znamy się ?
-  No jasne że tak ! Pamiętasz domówkę? U mnie ? Nie dawno tak - zacząłem zmyślać. nie wiedziałem czy wierzy
- AA!1 Tak pamiętam ! Konor! Ostra biba była ! - hahahahah o boże uwierzył ! Co za debil
- No włąśnie. To idziesz zajarać?- zapytałem ponownie
- jasne !
Odwróciłem się do chłopaków i kiwnięciem głowy oznajmiłem że plan wykonany. Szliśmy i pierdzielił mi coś tam ja tylko się śmiałem, ale myślałem nad tym jak go zabić. Wyszliśmy od tyłu klubu, zamknąłem za nim drzwi.
- Masz ogień ?- Zapytał się mnie
- Jasne że mam - podszedłem do niego i uderzyłem go z pięści w twarz
- Co ty kurwa odpierdalasz Konor?!
- KOnor?! Jestem Niall!  Debil jesteś że nabrałeś się z ta domówką - Dostał kopa w brzuch i leżał - Pamiętasz Becky?- Zwijał się z bólu
- Nie znam - wydukał ledwo. Za kłamstwo dostał jeszcze raz z pięści w twarz


                                                 ~Becky~
Jeszcze pół godziny i jestem wolna ! Spojrzałam na drzwi, ktoś biegł w stronę sklepu. To była Lucy. O tworzyła drzwi krzycząc
- Becky! Niall!!- była cała roztrzęsiona zapłakana i zdyszana
- Lucy ! Co się stało?- Powiedziałam podbiegając do niej
- Niall bije się z Nathanem za klubem !
Co?! Ale po co  po głowie przeszły mi słowa Nialla Zrobię wszystko. rozumiesz? Wszystko ! Żeby znaleśc tego skurwiela i zabić go. Nie zbliży się już do ciebie. obiecuję ci to.
-Japierdole - tylko to mogłam z siebie wydusić, łzy zaczynały wypełniać moje powieki
- Chodź !
- złapała mnie za rękę i wybiegłyśmy szybko ze sklepu. W dupie miałam czy mnie zwolni teraz liczył się tylko Niall.
10 minut i byłyśmy już pod klubem. bałam się że może być już po wszystkim. Obeszłyśmy klub, słyszałam ciosy i krzyk Nathana
- Zapłacisz za to co jej zrobiłeś ! - Wydzierał się Niall. Nie widzieli nas bo staliśmy za ścianą, zebrałam siły i wyszłam z ukrycia. Stałam tam jak w \murowana. Znów widziałam zakrwawionego Nathana, ale kiedy Niall podniósł głowę na mnie , przeżyłam szok . Miał rysę na prawy policzku od uderzenia rozcięte głęboko usta z których sączyła się krew i spływała po jego ciele, z nosa tez mu leciała krew.
- Co ty tu robisz?- powiedział łagodnym głosem
- Błagam cię przestań go bić - powiedziałam ledwo
- Becky! Przyrzekłem ci że jak go znajdę do zabiję !
- Proszę cię , przestań- Po moich słowach Nathan uwolnił się z uścisku nialla i uderzył go w buzię a Niall później uderzył głową o ścianę. Opadł na ziemię, nie ruszał się. Nie wiedziałam co mam zrobić więc ucieklam z tam tond.
- Becky! Becky ! poczekaj ! - krzyczała moja przyjaciółka doganiając mnie. Biegłam  w stronę domu. Dobiegłam, otworzyłam drzwi i pognałam do pokoju , szukając jej
- Kurwa! Gdzie ona jest!- musiałam to zrobić Nathan juz tam go zabił, Czułam coś do tego chłopaka, nie mogłabym żyć teraz bez niego. Znalazłam moją żyletkę. weszłam do łazienki zamykając drzwi, zdjęłam wszystko oprócz majtek i biustonosza. Usiadłam na sedesie i zadałam sobie głębokie rany na nogach. mój krzyk dotarł pewnie do sąsiadów , krzyk był połączony z płaczem. Całe nogi były już w krwi. Na białych kafelkach zrobiła się duża kałuża mojej krwi, moje cierpienia, mojego bólu. Usłyszałam jak ktoś trzasnął drzwiami
- Becky?! - To był Niall
                                           ~Niall~
Wołałem ją i chodziłem po domu szukając jej, wszedłem do pokoju nie było jej , chciałem sprawdzić łazienkę ale była zamknięta wiedziałem że ta jest .
- Becky otwórz drzwi błagam cię - nic nie usłyszałem tylko szloch. Po kilku sekundach usłyszałem jej krzyk. odsunąłem się od starych drewnianych drzwi i kopnąłem z całej siły aż zrobiła się dziura. odblokowałem drzwi i otworzyłem drzwi. Widok był okropny, cała podłoga wypełniona była krwią, ale ona, ona była cała we krwi i to mnie bolało, Siedziała na sedesie pół naga. Głośno płakała
- Boże Becky...- Podszedłem do niej podniosłem ją, a sam usiadłem na jej miejscu, a ją posadziłem na moich kolanach i mocno przytuliłem. W dupie miałem to że była cała we krwi ! Odwzajemniła moje przytuleni. powoli zaczęła się uspokajać, postanowiłem coś powiedzieć
- Czemu to zrobiłaś?-Długo czekałem na odpowiedź
- Kiedy zobaczyłam cię ....... jak tam leżysz i się nie ruszasz, myślałam że nie żyjesz.
- Ale dlaczego ty się chciałaś zabić?
- WIem że znamy się krótko. Poprzedniego wieczoru kiedy mnie pocałowałeś, poczułam coś dziwnego, przy tobie czuję się bezpiecznie. Nie chce żebyś cierpiał z mojego powodu, nie wyobrażam sobie żeby coś ci się stało. Nie wyobrażam sobie mojego życia, bez Ciebie Niall.- Nie mogłem uwierzyć, ja czułem dosłownie to samo co ona mi teraz powiedziała. jeżeli ona postanowiła to powiedzieć to ja też jej to powiem, ale muszę jej patrzyć w oczy,a w tej chwili ona była we mnie wtulona i nie mieliśmy kontaktu wzrokowego
- Becky . Obmyj się. Czekam na ciebie w twoim pokoju . Też muszę ci coś ważnego powiedzieć
Posłuchała się mnie obmyła nogi ręcę i twarz. Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju, ostrożnie kładąc na łóżko. usiadłem na wprost niej złapałem ją za dłonie, wziąłem głęboki wdech i zacząłem .....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz