- Niall ! - wyrwałam go z osłupienia. podbiegł do mnie i rozwiązał mi ręce, mocno się do niego przytuliłam.
- Przepraszam - powiedziałam.
- Niie. To ja przepraszam, nie powinienem cię odstępować na krok, to moja wina. - zaczął się tłumaczyć, wiadome było że to nie była jego wina. tylko moja, bo jeżeli przez swoją głupotę nie poznałabym Nathana nie byłoby tego cyrku. Usłyszałam jak broń ciśnie się w podłogę, oderwałam się od blondyna i podbiegłam do Greya
- Gray wszystko w porządku ? - złapałam go za przedramię i próbowałam nawiązać z nim kontakt wzrokowy.
-Zabiłem człowieka, zabiłem go.- Wiedziałam że to trudne dla niego, jak i dla nas wszystkich. Tak dla mnie też ! Nienawidziłam Nathana i nadal będę o nim źle wspominać, ale był moim chłopakiem i przez krótki czas był super człowiekiem, nie wiem czy udawał czy nie; ale jeżeli byłby taki cały czas, na pewno nie zrezygnowałabym z niego. - Becky to był mój przyjaciel - rozkleił się i się do mnie przytulił. Odwzajemniłam uścisk. Nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałam ' to był mój przyjaciel' Ten człowiek musi mieć dobre serce, wiedział jak zachowuje się Nathan.
- On nie był godzien być twoim przyjacielem, on nie pasował do ciebie- mówiłam tylko prawdę. Nathan- groźny chłopak który nie widzi nic poza sexem, piciem, i bójką. Grey- przeciwieństwo Nathana. Jeżeli Nathan umiałby słuchać drugiego człowieka, mógłby się od niego wiele nauczyć.
- E! Grey! - oboje się od siebie odsunęliśmy kiedy usłyszeliśmy Nialla.
- Gray wszystko w porządku ? - złapałam go za przedramię i próbowałam nawiązać z nim kontakt wzrokowy.
-Zabiłem człowieka, zabiłem go.- Wiedziałam że to trudne dla niego, jak i dla nas wszystkich. Tak dla mnie też ! Nienawidziłam Nathana i nadal będę o nim źle wspominać, ale był moim chłopakiem i przez krótki czas był super człowiekiem, nie wiem czy udawał czy nie; ale jeżeli byłby taki cały czas, na pewno nie zrezygnowałabym z niego. - Becky to był mój przyjaciel - rozkleił się i się do mnie przytulił. Odwzajemniłam uścisk. Nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą usłyszałam ' to był mój przyjaciel' Ten człowiek musi mieć dobre serce, wiedział jak zachowuje się Nathan.
- On nie był godzien być twoim przyjacielem, on nie pasował do ciebie- mówiłam tylko prawdę. Nathan- groźny chłopak który nie widzi nic poza sexem, piciem, i bójką. Grey- przeciwieństwo Nathana. Jeżeli Nathan umiałby słuchać drugiego człowieka, mógłby się od niego wiele nauczyć.
- E! Grey! - oboje się od siebie odsunęliśmy kiedy usłyszeliśmy Nialla.
- Stary.. posłuchaj. Wybacz że pomogłem mu ją uprowadzić ale nie...
- Ja chciałbym ci podziękować.- Blondyn spuścił głowę w dół i zaczął bawić się palcami, wyglądał tak niewinnie, tak uroczo. Takiego Nialla to jeszcze nie znałam.
- Podziękować? Nie rozumiem - Szczerze ?! Ja też nie wiedziałam o co mu chodzi.
- No bo... gdyby nie ty, to pewnie ja leżałbym tam * wskazał palcem na Nathana* oczywiście jeszcze bardziej dziękuję ci że uratowałeś ją. Wielkie dzięki stary - Poszedł do niego i się przytulił i poklepali się nawzajem po plecach. Stałam wmurowana, nie ruszałam się. Nie widziałam nigdy Nialla z tej strony. Kiedy rozstał się z Greyem spojrzał na mnie przepraszającym wzrokiem. Powinien się cieszyć że stoję tu przed nim cała i zdrowa ! Stał daleko ode mnie, coś jest nie tak ?
- Chodź do mnie.- powiedział stanowczo, nie spodobało mi się to, ale nie chciałam robić kłótni. Podeszłam do niego i wplątałam palce w jego włosy a on mocno mnie w siebie wtulił.
- Przepraszam Becky - powiedział, odepchnęłam się lekko żeby móc spojrzeć mu w oczy.
On płakał, jego oczy były czerwone, powieki były napełnione łzami.
- Niall. Przepraszasz za to że uratowałeś mi życie ?
- Nie Becky.. ja.... - wziął głęboki oddech.
- Porozmawiamy o tym w domu - nie pozwoliłam mu dokończyć.
- Becky wszystko okej?- wpadło reszta chłopaków.
- Tak, jest wszystko pod kontrolą - kłamałam, uśmiechnęłam się do nich. A oni chyba to łyknęli. Czeka mnie długa rozmowa z Niallem.
- Chłopaki zajmiecie się resztą? My musimy pojechać w jedno miejsce- oznajmił Niall chłopakom.
- Jasne nie ma sprawy- Odpowiedział Liam.
Niall złapał mnie za rękę i wyprowadził przez drzwi. Całą drogę przebyliśmy w ciszy, tylko cicha muzyka wydobywająca się z radia zabijała ją. Dojechaliśmy. Jak zawsze otworzył mi drzwi ale bez żadnego uśmiechu, NIC ! Złapal mnie jedynie za rękę.
- Możesz się uśmiechnąć ?- Musiałam skończyć tą ciszę.
- Uśmiech nie jest teraz potrzebny - Powiedział strasznie chłodno. Nawet nie zauważyłam jak odjechaliśmy pod duży dom oświetlony z każdych stron. Czarny dach i wielki balkon na samym środku. Oświetlane płytki na małym tarasie wejściowym. Niall wyjął klucze i wybrał ten właściwy do otworzenia drzwi. Nic się nie odzywałam.
- Zapraszam - Jedną ręką nadal mnie trzymał a drugą skierował w stronę otwartych drzwi, Weszłam nic nie widziałam. Niall zapalił światło i nie mogłam uwierzyć. Było po prostu bajecznie ! Wszystko białe, podłoga wykonana z białego drewna, ściany pokryte białą farbą a meble czarne. Lubię nowoczesność. Przeszłam do salonu, usiadłam na czarnej wielkiej sofie.
- Chcesz coś do picia?- Zapytał się Niall z kuchni. Nie był radosny, nie wiem co go ugryzło. Poszłam do kuchni, a on oparł się rękami o blat i wpatrywał się w niego.
- Niall...- zaczęłam głaskać go po plecach. Złapał mnie w biodrach i posadził na blacie, stał między moimi nogami, ja oparłam ręce na jego ramionach.
- Becky ja.... przepraszam - powiedział.
- Niall .... ale nie przepraszaj mnie za moją głupotę. To ja cię przepraszam za to że robisz sobie problemy przeze mnie ...
-Nie Becky... on cię skrzywdził, a ja powinienem być cały czas przy tobie.
- Nie skrzywdził mnie - kłamałam, czułam cały czas jak mój lewy policzek puchnie, nie oglądałam się jeszcze w lustrze nie wiem jak to wygląda. Złapał mój podbródek i uniósł do góry i oglądał mój lewy policzek.
- To nie twoja wina - Złapałam go za tą rękę i odsunęłam od mojego policzka.
- Moja...
- Nie twoja - zaczęłam się wkurzać. Denerwuje mnie coś takiego. Odsunął się ode mnie.
- Kurwa Becky! Zrozum to! To moja jebana wina! Powinienem cię chronić ! Spójrz na siebie! Zobacz jak wyglądasz ! Jesteś cała w bliznach i w siniakach z mojego powodu ! Nie powinnaś mnie poznać !
- Co masz na myśli?- Bałam się jak na mnie krzyczał. Ale bardziej bałam się co zaraz powie, łzy zaczęły wypełniać moje powiek.
- Powinienem się trzymać od ciebie z daleka - Zaczęłam kręcić głową żeby się obudzić z tego koszmaru, ale to była jebana rzeczywistość.
- Żartujesz sobie ?
- Becky nie widzisz ? jestem potworem...
- Teraz widzę że jesteś- Zeszłam z blatu. Mam mętlik. - Czyli mam sobie teraz tak po prostu wyjść i nie wchodzić ci w drogę ? Zniknąć z twojego życia ? Tak po prostu?- Nic nie odpowiedział... - Jesteś dupkiem wiesz Niall ? Zasranym dupkiem !
- Becky to dla twojego dobra...
- Co powiedziałeś ?! Dla mojego dobra ?! Spójrz na mnie Niall ! widać że jestem szczęśliwa ?! Tryskam radością jak widać ! - nie wierze ....- narazie .- Kierowałam się w stronę drzwi.
-Becky poczekaj nie wychodź, Kocham cię -powiedział
- Śmieszny jesteś ! Najpierw mówisz mi żebyśmy się do siebie nie zbliżali a teraz że mnie kochasz ?! Lecz się człowieku ! Ta Amanda chyba powiedziała prawdę ! Ty nie umiesz kochać !
- Odwiozę cię do domu, proszę.... poczekaj
- Spierdalaj , sama dojdę - wyszłam i trzasnęłam drzwiami.
- Becky proszę....
- Zniknij z mojego życia raz na zawsze! -Krzyczałam, w dupie miałam to że sąsiedzi będą wszystko słyszeć!. Niech Dowiedzą się że Niall Horan to skończony idiota !
Szłam ciemną ulicą ocierając łzy i szlochając, uruchomiłam telefon żeby spojrzeć która godzina, było po pierwszej piętnaście minut, zostałam też obsypana czterema wiadomościami od Nialla, nie miałam ochoty ich czytać. Zadzwoniłam do Lucy.
- Halo?- odezwała się Lucy
- Cześć Lucy przepraszam że cię budzę ale mogłabyś przyjechać po mnie w jedno miejsce ?
- Ty płaczesz ? Zaraz będę. Czemu chodzisz po nocach? Niall o tym wie?
- Przyjedź proszę cie- wybuchłam płaczem.
- Już jadę ale gdzie jesteś ? Uspokój się
- Koło centrum handlowego ' Anyway'
- zaraz będę
Rozłączyła się, telefon za wibrował i dostałam kolejną wiadomość o treści *Kocham cię* wstałam i rzuciłam telefonem ten rozwalił się na milion kawałków, odnalazłam tylko kartę i schowałam do kieszeni. podjechała Lucy. Wsiadłam do samochodu i opowiedziałam jej wszystko, ona wpadła w złość, wyzywała go. Odwiozła mnie do domu, zapytałam się czy pomieszka teraz ze mną troszkę. Zgodziła się, na nią zawsze mogę liczyć. Muszę zmienić pracę ... nie mogę pracować gdzie on przebywał, przybiło by mnie to do końca. Pokazałam Lucy jej pokój i poszłam do swojego. Łóżko było pościelone, rzuciłam się na nie i zaczęłam płakać. Pościel pachniała nim, przypominając mi wszystkie wspaniałe chwile jakie spędziliśmy tutaj razem. Nie mogę tu nocować. Zeszłam na dół po schodach i położyłam się na kanapie, próbowałam sobie to wszystko poukładać...
Siedziałam na jakimś krzesełku związana sznurkiem, przede mną w dużej odległości siedział Niall w tym samym momencie się na siebie spojrzeliśmy.
- Niall?
- Patrz skarbie jak przejeżdża go ciężarówka! Przegrałeś pedale!
- Nie błagam ! Zostaw go ! Weź mnie ! - zaczęłam krzyczeć
-Przepraszam Becky .... Kocham cię
- Niall ! Nie!!!!...
- NIE!!! - to był tylko sen ... okropny sen. Słyszałam jak ktoś chodzi po mieszkaniu ...-Niall ? to ty?..- Nikt się nie odezwał, cisza... Zaczynam mieć już zwidy. Spojrzałam na zegarek, jest już 8. Przebudziłam się, poszłam do łazienki umyłam się i przebrałam się w świeże ciuchy. Zrobiłam sobie herbatę i Lucy po też słyszałam że się obudziła.
- Cześć słoneczko
- Hej - Podeszła do kanapy na której spałam.
- ummm... czemu spałaś tutaj a nie u siebie w pokoju ?
- Nie mogę tam spać
- Dlaczego?
- Wszystko pachnie nim, nie Lucy...po prostu nie mogę
- Rozumiem. Koniec tematu. Ummm... wyjaśnij mi teraz czemu nie odbierałaś później ode mnie telefonu ?
- Bo rozwaliłam go..- zrobiłam przepraszającą minę.
- Okej dzisiaj pojedziemy i kupimy ci nowy.
Rozmawiałyśmy o dalszym moim życiu bez Nialla,powiedziałam jej że chcę zmienić pracę,odmawiała mi ale później przekonałam ją do tego. Rozmowę przerwał nam telefon Lucy
- To Liam
-Odbierz
- halo?... Bo teraz troszkę pomieszkam z Becky.... No potrzebuje mnie.... No tak jakby stało się... Później ci powiem to nie jest rozmowa na telefon .... Poczekaj zaraz się zapytam. Może Liam tutaj wpaść?
- Tak! jasne !
- Okej to zapraszamy... do zobaczenia.- odłożyła słuchawkę. Dalej rozmawiałyśmy do póki nie przyjechał Liam.
- hej! - powiedział
- No hej - powiedziałyśmy prawie jednocześnie, wszedł do kuchni.
- Becky? A ty nie u Nialla? - Widziałam że Lucy szturchnęła go.
- Nic nie szkodzi Lucy ja was zostawię,pójdę ogarnąć włosy i nałożę makijaż bo widzę że ty już gotowa.
- Jasne słoneczko - posłała mi ciepły uśmiech a ja jej odwzajemniłam, poszłam na górę do łazienki i nałożyłam lekki makijaż na twarz, myślałam że szybko się uwinęłam a tu już 11.
Zeszłam na dół .
- Gotowa ?-Zapytała się Lucy
- Tak.
- Okej to ja skoczę jeszcze po torbę - pobiegła na górę.
- Słuchaj Becky .. przepraszam...- powiedział Liam
- Nie masz za co ..
- Mam za to że wyskoczyłem z takim tekstem i jeszcze za tego dupka, porozmawiamy sobie z nim. Przepraszam jeszcze raz - podszedł do mnie i przytulił.- Jesteśmy jego najlepszymi przyjaciółmi ale stoimy po twojej stronie.- Nie wierze. Jego najlepsi przyjaciele stoją po mojej stronie.
- Dziękuję wam chłopacy za wszystko.
- Będzie dobrze .- Pogłaskał mnie po plecach i odsunął od siebie.Przyszła Lucy , pożegnała się z Liamem, bardzo słodko razem wyglądają i widać że Liam jest inny niż jego kolega ... Podjechałyśmy pod sklep elektroniczny wyprałam Iphona, wcześniej go miałam więc postanowiłam go wziąć tylko 5s.
Włożyłam Kartę i postanowiłam przeczytać wiadomości. Miałam dosłownie 50 nieodebranych połączeń od Nialla.
Musiałam odpisać...
____________________________________________________
Przepraszam że tak zwlekałam z tymi rozdziałami :c
Już zabieram się za następny rozdział!
Zostaw komentarz czy się podoba! <3
Big Love xx
- Chodź do mnie.- powiedział stanowczo, nie spodobało mi się to, ale nie chciałam robić kłótni. Podeszłam do niego i wplątałam palce w jego włosy a on mocno mnie w siebie wtulił.
- Przepraszam Becky - powiedział, odepchnęłam się lekko żeby móc spojrzeć mu w oczy.
On płakał, jego oczy były czerwone, powieki były napełnione łzami.
- Niall. Przepraszasz za to że uratowałeś mi życie ?
- Nie Becky.. ja.... - wziął głęboki oddech.
- Porozmawiamy o tym w domu - nie pozwoliłam mu dokończyć.
- Becky wszystko okej?- wpadło reszta chłopaków.
- Tak, jest wszystko pod kontrolą - kłamałam, uśmiechnęłam się do nich. A oni chyba to łyknęli. Czeka mnie długa rozmowa z Niallem.
- Chłopaki zajmiecie się resztą? My musimy pojechać w jedno miejsce- oznajmił Niall chłopakom.
- Jasne nie ma sprawy- Odpowiedział Liam.
Niall złapał mnie za rękę i wyprowadził przez drzwi. Całą drogę przebyliśmy w ciszy, tylko cicha muzyka wydobywająca się z radia zabijała ją. Dojechaliśmy. Jak zawsze otworzył mi drzwi ale bez żadnego uśmiechu, NIC ! Złapal mnie jedynie za rękę.
- Możesz się uśmiechnąć ?- Musiałam skończyć tą ciszę.
- Uśmiech nie jest teraz potrzebny - Powiedział strasznie chłodno. Nawet nie zauważyłam jak odjechaliśmy pod duży dom oświetlony z każdych stron. Czarny dach i wielki balkon na samym środku. Oświetlane płytki na małym tarasie wejściowym. Niall wyjął klucze i wybrał ten właściwy do otworzenia drzwi. Nic się nie odzywałam.
- Zapraszam - Jedną ręką nadal mnie trzymał a drugą skierował w stronę otwartych drzwi, Weszłam nic nie widziałam. Niall zapalił światło i nie mogłam uwierzyć. Było po prostu bajecznie ! Wszystko białe, podłoga wykonana z białego drewna, ściany pokryte białą farbą a meble czarne. Lubię nowoczesność. Przeszłam do salonu, usiadłam na czarnej wielkiej sofie.
- Chcesz coś do picia?- Zapytał się Niall z kuchni. Nie był radosny, nie wiem co go ugryzło. Poszłam do kuchni, a on oparł się rękami o blat i wpatrywał się w niego.
- Niall...- zaczęłam głaskać go po plecach. Złapał mnie w biodrach i posadził na blacie, stał między moimi nogami, ja oparłam ręce na jego ramionach.
- Becky ja.... przepraszam - powiedział.
- Niall .... ale nie przepraszaj mnie za moją głupotę. To ja cię przepraszam za to że robisz sobie problemy przeze mnie ...
-Nie Becky... on cię skrzywdził, a ja powinienem być cały czas przy tobie.
- Nie skrzywdził mnie - kłamałam, czułam cały czas jak mój lewy policzek puchnie, nie oglądałam się jeszcze w lustrze nie wiem jak to wygląda. Złapał mój podbródek i uniósł do góry i oglądał mój lewy policzek.
- To nie twoja wina - Złapałam go za tą rękę i odsunęłam od mojego policzka.
- Moja...
- Nie twoja - zaczęłam się wkurzać. Denerwuje mnie coś takiego. Odsunął się ode mnie.
- Kurwa Becky! Zrozum to! To moja jebana wina! Powinienem cię chronić ! Spójrz na siebie! Zobacz jak wyglądasz ! Jesteś cała w bliznach i w siniakach z mojego powodu ! Nie powinnaś mnie poznać !
- Co masz na myśli?- Bałam się jak na mnie krzyczał. Ale bardziej bałam się co zaraz powie, łzy zaczęły wypełniać moje powiek.
- Powinienem się trzymać od ciebie z daleka - Zaczęłam kręcić głową żeby się obudzić z tego koszmaru, ale to była jebana rzeczywistość.
- Żartujesz sobie ?
- Becky nie widzisz ? jestem potworem...
- Teraz widzę że jesteś- Zeszłam z blatu. Mam mętlik. - Czyli mam sobie teraz tak po prostu wyjść i nie wchodzić ci w drogę ? Zniknąć z twojego życia ? Tak po prostu?- Nic nie odpowiedział... - Jesteś dupkiem wiesz Niall ? Zasranym dupkiem !
- Becky to dla twojego dobra...
- Co powiedziałeś ?! Dla mojego dobra ?! Spójrz na mnie Niall ! widać że jestem szczęśliwa ?! Tryskam radością jak widać ! - nie wierze ....- narazie .- Kierowałam się w stronę drzwi.
-Becky poczekaj nie wychodź, Kocham cię -powiedział
- Śmieszny jesteś ! Najpierw mówisz mi żebyśmy się do siebie nie zbliżali a teraz że mnie kochasz ?! Lecz się człowieku ! Ta Amanda chyba powiedziała prawdę ! Ty nie umiesz kochać !
- Odwiozę cię do domu, proszę.... poczekaj
- Spierdalaj , sama dojdę - wyszłam i trzasnęłam drzwiami.
- Becky proszę....
- Zniknij z mojego życia raz na zawsze! -Krzyczałam, w dupie miałam to że sąsiedzi będą wszystko słyszeć!. Niech Dowiedzą się że Niall Horan to skończony idiota !
Szłam ciemną ulicą ocierając łzy i szlochając, uruchomiłam telefon żeby spojrzeć która godzina, było po pierwszej piętnaście minut, zostałam też obsypana czterema wiadomościami od Nialla, nie miałam ochoty ich czytać. Zadzwoniłam do Lucy.
- Halo?- odezwała się Lucy
- Cześć Lucy przepraszam że cię budzę ale mogłabyś przyjechać po mnie w jedno miejsce ?
- Ty płaczesz ? Zaraz będę. Czemu chodzisz po nocach? Niall o tym wie?
- Przyjedź proszę cie- wybuchłam płaczem.
- Już jadę ale gdzie jesteś ? Uspokój się
- Koło centrum handlowego ' Anyway'
- zaraz będę
Rozłączyła się, telefon za wibrował i dostałam kolejną wiadomość o treści *Kocham cię* wstałam i rzuciłam telefonem ten rozwalił się na milion kawałków, odnalazłam tylko kartę i schowałam do kieszeni. podjechała Lucy. Wsiadłam do samochodu i opowiedziałam jej wszystko, ona wpadła w złość, wyzywała go. Odwiozła mnie do domu, zapytałam się czy pomieszka teraz ze mną troszkę. Zgodziła się, na nią zawsze mogę liczyć. Muszę zmienić pracę ... nie mogę pracować gdzie on przebywał, przybiło by mnie to do końca. Pokazałam Lucy jej pokój i poszłam do swojego. Łóżko było pościelone, rzuciłam się na nie i zaczęłam płakać. Pościel pachniała nim, przypominając mi wszystkie wspaniałe chwile jakie spędziliśmy tutaj razem. Nie mogę tu nocować. Zeszłam na dół po schodach i położyłam się na kanapie, próbowałam sobie to wszystko poukładać...
Siedziałam na jakimś krzesełku związana sznurkiem, przede mną w dużej odległości siedział Niall w tym samym momencie się na siebie spojrzeliśmy.
- Niall?
- Patrz skarbie jak przejeżdża go ciężarówka! Przegrałeś pedale!
- Nie błagam ! Zostaw go ! Weź mnie ! - zaczęłam krzyczeć
-Przepraszam Becky .... Kocham cię
- Niall ! Nie!!!!...
- NIE!!! - to był tylko sen ... okropny sen. Słyszałam jak ktoś chodzi po mieszkaniu ...-Niall ? to ty?..- Nikt się nie odezwał, cisza... Zaczynam mieć już zwidy. Spojrzałam na zegarek, jest już 8. Przebudziłam się, poszłam do łazienki umyłam się i przebrałam się w świeże ciuchy. Zrobiłam sobie herbatę i Lucy po też słyszałam że się obudziła.
- Cześć słoneczko
- Hej - Podeszła do kanapy na której spałam.
- ummm... czemu spałaś tutaj a nie u siebie w pokoju ?
- Nie mogę tam spać
- Dlaczego?
- Wszystko pachnie nim, nie Lucy...po prostu nie mogę
- Rozumiem. Koniec tematu. Ummm... wyjaśnij mi teraz czemu nie odbierałaś później ode mnie telefonu ?
- Bo rozwaliłam go..- zrobiłam przepraszającą minę.
- Okej dzisiaj pojedziemy i kupimy ci nowy.
Rozmawiałyśmy o dalszym moim życiu bez Nialla,powiedziałam jej że chcę zmienić pracę,odmawiała mi ale później przekonałam ją do tego. Rozmowę przerwał nam telefon Lucy
- To Liam
-Odbierz
- halo?... Bo teraz troszkę pomieszkam z Becky.... No potrzebuje mnie.... No tak jakby stało się... Później ci powiem to nie jest rozmowa na telefon .... Poczekaj zaraz się zapytam. Może Liam tutaj wpaść?
- Tak! jasne !
- Okej to zapraszamy... do zobaczenia.- odłożyła słuchawkę. Dalej rozmawiałyśmy do póki nie przyjechał Liam.
- hej! - powiedział
- No hej - powiedziałyśmy prawie jednocześnie, wszedł do kuchni.
- Becky? A ty nie u Nialla? - Widziałam że Lucy szturchnęła go.
- Nic nie szkodzi Lucy ja was zostawię,pójdę ogarnąć włosy i nałożę makijaż bo widzę że ty już gotowa.
- Jasne słoneczko - posłała mi ciepły uśmiech a ja jej odwzajemniłam, poszłam na górę do łazienki i nałożyłam lekki makijaż na twarz, myślałam że szybko się uwinęłam a tu już 11.
Zeszłam na dół .
- Gotowa ?-Zapytała się Lucy
- Tak.
- Okej to ja skoczę jeszcze po torbę - pobiegła na górę.
- Słuchaj Becky .. przepraszam...- powiedział Liam
- Nie masz za co ..
- Mam za to że wyskoczyłem z takim tekstem i jeszcze za tego dupka, porozmawiamy sobie z nim. Przepraszam jeszcze raz - podszedł do mnie i przytulił.- Jesteśmy jego najlepszymi przyjaciółmi ale stoimy po twojej stronie.- Nie wierze. Jego najlepsi przyjaciele stoją po mojej stronie.
- Dziękuję wam chłopacy za wszystko.
- Będzie dobrze .- Pogłaskał mnie po plecach i odsunął od siebie.Przyszła Lucy , pożegnała się z Liamem, bardzo słodko razem wyglądają i widać że Liam jest inny niż jego kolega ... Podjechałyśmy pod sklep elektroniczny wyprałam Iphona, wcześniej go miałam więc postanowiłam go wziąć tylko 5s.
Włożyłam Kartę i postanowiłam przeczytać wiadomości. Miałam dosłownie 50 nieodebranych połączeń od Nialla.
Musiałam odpisać...
____________________________________________________
Przepraszam że tak zwlekałam z tymi rozdziałami :c
Już zabieram się za następny rozdział!
Zostaw komentarz czy się podoba! <3
Big Love xx


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz