wtorek, 22 kwietnia 2014

Rozdział. 7 Dwa słowa...


Cały czas płakała, mówiłem jej po drodze żeby się uspokoiła, ale nie pomogło. Ludzie mówili do niej różnie rzeczy , *nieźle ja najebalas * *co tak mało? * jeżeli nie miał bym jej na rękach podszedł bym do któregoś z nich i zajebał prosto w tą nie wyparzoną gębę. To powodowało że płakała jeszcze gorzej.
Doszliśmy do auta, kliknąłem guzik odblokowujący zamek do pojazdu, otworzyłem tylne drzwi i lekko ją położyłem na tylnym siedzeniu, zamknąłem drzwi i obiegłem samochód do drugiej pary tylnych drzwi. Wsiadłem i zablokowałem samochód, widać było po niej że już prawie się uspokoiła.
- Co się stało? - Było ciemno, ledwo co ją widziałem. Wiedziała że nie lubię czekać na odpowiedź - Becky ! - Nie lubiłem unosić na nią głosu, ale musiałem w tej sytuacji.
- Nie krzycz na mnie! - Byłem w szoku, postanowiłem ją przytulić , ale po chwili odepchnęła mnie, pierwszy raz, co ta suka musiała jej nawymyślać?.
- Nie wiedziałam że gustujesz w takich grzecznych dziewczynkach jak ja - No Nie ! To była ilekroć prawda, w moim poprzednim życiu , były dziewczyny , zadziorne , bez uwag, problemów, nie były takie jak Becky, inny typ. Nie ma to już znaczenia! Było ! Minęło! Przy niej czułem
Się inaczej , niż przy tamtych, na czym tylko opierały się stosunki seksualne.Z BEcky łączyło mnie coś więcej. Nie odpowiedziałem jej, spósciłem głowę w dół, a co ja miałem jej odpowiedzieć? *Tak , to prawda? *
-To koniec Niall - pociągnęła 2 razy za klamkę i drzwi się otworzyły.
- Becky . Poczekaj, porozmawiajmy- powiedziałem błagalnym tonem.
- Nie mamy o czym rozmawiać Niall - widziałem że dla niej też to jest trudne.
-Powiedz mi chociaż gdzie idziesz
- Nie powinno cię to interesować- pokiwała przecząco głową i trzasnęła drzwiami, patrzyłem jak oddala się w ciemną ulicę, nie miałem chwili do stracenia, zasiałem za kierownicą, ze zdenerwowania nie mogłem umieścić kluczyka w stacyjce, łzy zaczęły wypełniać moje oczy, tak! Ja płakałem. Widziałem jak cały świat mi się wali, tak jak jej powiedziałem nie ma mojego życia bez niej. Zrobił bym wszystko żeby nie było mnie na tym świecie. Dla jednej rzeczy... Byłbym zawsze przy niej, ZAWSZE!
Zmierzała w stronę swojego domu, wolno pojechałem, i jechałem jej tempem chodu
- Proszę cię wsiądź do samochodu, podwiozę cię do domu- nawet na mnie nie spojrzała, to zaczęło boleć.
- Mama nauczyła mnie nie wsiadać do samochodu z nieznajomymi - zasunąłem szybę i nacisnąłem pedał gazu do końca. Nie panowałem nad tym, czułem jak serce mi sie kruszy. Łzy znów zagościły na moich powiekach. Licznik pokazywał 230, chciałem się zabić. Ale przed oczami pokazała mi się ona Zwolnij. Nie posłuchałem sie, jechałem w te.miejsce gdzie nikt mnie nie znajdzie. Błagam cię Niall Zacząłem głośno oddychać.Dotarłem , hamulec ręczny spowodował że samochód po kilku sekundach się zatrzymał. Wypadłem z niego ze złością. Znajdowałem się na niedobudowanym moście, nigdy nie było tu nikogo. Chciałem się rozbiec wskoczyć do wody ,utonąć. Wziąłem duży rozbieg i biegłem. Znów mi się pokazywała błagała żebym przestał biec, nie przestałem. Przy końcu zwolniłem, wydarłem się, upadłem ma ziemię. Pamiętaj synu, zawsze walcz o swoje. Nie przejmuj się odmową, walcz , walcz do końca! Nie poddawaj się. Słowa mojego taty, zapamiętałem je, mówił mi to kiedy miałem 10 lat.
Podniosłem się z ziemi i wsiadłem do samochodu. Zapiąłem pasy bezpieczeństwa i ruszyłem, ruszyłem w stronę jej domu
~Becky~
Całą.drogę bałam się o niego. Gdzie on pojechał z taką prędkością, może nie powinnam tak mówić, zraniłam go. Kurde! Ale jak sobie przypomnę to co powiedziała mi ta cała Amanda. To nie chce go znać. Otworzyłam drzwi od domu i od razu po wejściu zamknęłam. Weszłam do pokoju wybrałam luźną bluzkę i spodenki, poszłam do łazienki wziąć ciepły prysznic.
~Niall~
Jej dom. Wyjść? Wychodź stąd tchórzu! Ja nie roZumiem. Podświadomość powinna mnie wspierać, wspiera, ale nie w taki sposób xd.
-Dobra Horan, jedziemy- powiedziałem sam do siebie. Wyszedłem z auta i skierowałem się do drzwi wejściowych. Szarpnąłem klamkę, zamknięte, nie będę pukać bo tym bardziej mi nie otworzy. Zauważyłem duże drzewo stojące blisko jej okna do pokoju. Błagam żeby było otwarte..Otwarte!. Wdrapałem się.na drzewo. No dalej romeo! Haha tak moja podświadomość nabijała się ze mnie. Po cichu przebyłem ramę okna i dostałem się do pokoju. Słyszałem jak z łazienki dobiega dŹwięk lejącej się wody. Usiadłem na kancie biurka i czekałem na nią.
~Becky~
Wyszłam z łazienki i kierowałam się w stronę mojego pokoju, weszłam i zauważyłam go. Siedział na kancie mojego biurka, jestem ciekawa od jakiego czasu tu siedzi
- Co ty tu robisz ?
- Przyszedłem pogadać - zaczął się do mnie zbliżać . Padł promień latarni na jego twarz, miał podpuchnięte powieki. Płakał?!?! Nie , nie możliwe . Niall Horan nie płacze. Przecież on nie kocha. Nie ma uczuć .
- A tak szczególnie o czym? - Nie miałam ochoty z nim porozmawiać
- Przepraszam cię za nią... - przerwałam mu parsknięciem.- Miałem przed tobą dziewczyny, odróżniały się od ciebie, ale z nimi nie było na poważnie łączyło mnie z nimi tylko.....
-Seks?
- Tak. I nic więcej- powiedział to bez żadnego wahania?!? Pojebało go ?!?
- Aham czyli mam zrozumieć że jestem jedną z tych dziwek które były przede mną wysłuchać i odejść
- Nie Becky źle....
- nie przerywaj mi! Posłuchaj mnie panie Horan. Nie jestem zabawką, ze mną się nie zabawisz w taki sposób.
- Wierz że nie o to mi chodzi...
- A o co kurwa?!?! Amanda miała rację ty nie umiesz kochać drugiego człowieka.
- Czujesz się przy mnie źle? - Zaczął się do mnie przybliżać. Objął mnie w tali.
- Powiedziałeś mi chociaż raz ' kocham cię?' nie. - Przez te zdanie patrzyłam się w jego oczy. Po tym jak powiedziałam złożył na moich ustach pocałunek.
- Kocham cię
- Udowodnij.
Wbił się w moje usta i całował namiętnie ale lekko. Poniósł mnie i zaniósł na łóżko, cały czas calując. Zaczął zdejmować moj podkoszulek
- Niall nie pamiętasz?
- Pamietam. Ale obiecuję ci, będę delikatny, sprawi ci to przyjemność.
- Boję się
-Ufasz mi?
- Tak
Otworzyłam lekko oczy, namierzałam telefon. Kliknęłam przycisk odblokowujący telefon. Ukazała się godzina 8:00, czas wstawać. Zaczęłam powoli dochodzić do siebie, i wtedy dotarło do mnie co tu sie wydarzyło kilka godzin temu, byłam naga przykrywała mnie tylko pościel. Ktoś wtulał się w moje plecy. Namierzałam.swoją koszulkę, znalazłam ją na ziemi. Ledwo ja sięgnęłam, uniosłam do góry. Tiaaa..... Koszulka była rozdarta w pół. Możecie sobie to wyobrazić. Przykryta kołdrą podniosłam się z łóżka. Poszukując majtek, stanika. Uniform zawsze wisiał w łazience. Usiadłam na końcu łóżka i na początku założyłam majtki, następnie stanik, siłowałam się z zapięciem, nagle palce Nialla pomogły mi rozwiązać.ten problem.
- Dzień dobry- powiedział tą swoją poranną chrypką.
- No hej
- Jak się czujesz?
- Świetnie.
- Cieszę się.- cmoknął mnie w policzek i położył się spać. Poszłam do łazienki przyszykować się, spojrzałam się w lustro i przypominało mi się wszystko z  tamtejszej nocy. Było wspaniale. Moja trauma powoli zanikała w mojej pamięci. 8:20. Kurwa! Nie zdążę! Ubranie szybka toaletka i wychodzimy. Jeszcze wystąpiłam do pokoju gdzie znajdował się Niall.
- Klucze na blacie- powiedziałam zbierając potrzebne rzeczy do torby
-A gdzie ty idziesz?
-A gdzie ja mogę iść ? Do pracy! Nie wszyscy ludzie opierdalają się jak ty
- Wątpię w to czy będziesz mogła się dziś normalnie poruszać
- Co masz na myśli ?
- Nic, nic miłego dnia w pracy -  uśmiechnął się łobuzersko. O co kurwa chodziło ?!? Nie ważne.
Pojechałam pod pracę i byłam ciekawa czy Garry sie do mnie odezwie. Myliłam się, jego oko było sine.
- Becky na magazynie leżą kartony z płytami. Wiesz co trzeba z nimi zrobić .- powiedział mój szef
- Jasne proszę pana- poszłam do magazynu po kartony, chciałam unieść. Uchylając się poczułam silny ból u dolnej części mojego ciała. A to o to.mu chodziło! Zaczęłam się śmiać. Koniec z żartami zabieramy się do roboty.
Garry wyszedł wcześniej, więc ja musiałam stanąć za kasą. Widziałam chłopaka zmierzającego w stronę sklepu. Niall? Nie.. Za ciemne włosy. Szedł szybkim krokiem. Kiedy zbliżył się bliżej drzwi , poznałam go. To był Nathan...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz