Patrzyli się na siebie.
- Yyy... to jest mój kolega Niall- Powiedziałam podchodząc do Maxa a on położył rękę na moim barku . Nadal nie spuszczał wzroku z Nialla.
- Kolega? Powiedziałbym że coś więcej.. niż tylko ' Kolega' - Dopowiedział swoje dwa grosze Niall. Po tym zdaniu Max usunął swoją rękę z mojego barku. Boże co za matoł.
- Nigdy mi nie mówiłaś że masz chłopaka- Powiedział Max spoglądając na mnie.
- Bo nie mam- Spojrzałam się na Nialla a on spuścił głowę.
- Chciałem żebyś była bezpieczna - powiedział szeptem.
- Bezpieczna?! To po chuj tu przyszedłeś?! - Wydarłam się na niego, nie obchodziło mnie że przy mnie stoi Max. Nic nie rozumie, nigdy mu nie opowiadałam o Niallu
- Bo Cię Kocham!!!- Wydarł się w moją stronę.
- Kochasz?! Czy ty wiesz co to znaczy słowo kochać?! Tak mnie kochasz że powiedziałeś że musimy trzyma się od Ciebie z daleka?! Ta cała Amanda czy jak jej tam miała racje....- uniósł na mnie wzrok - Ty nie umiesz kochać ....
- Naucz mnie. - Powiedział, wpatrywał się we mnie.
- Żartujesz sobie ?! Po tym co mi zrobiłeś?! Wypróbuj to sobie na innej naiwnej dziewczynie, o mnie zapomnij. - Po moich słowach, padł na kolana. Szczęka by mi prawie opadła oboje z Maxem się odsunęliśmy o mały kroczek.
- Becky przepraszam cię za to co zrobiłem , jestem palantem, ale przez te trzy miesiące zrozumiałem jaka jesteś dla mnie ważna i naprawdę chcę się zmienić,błagam cię, nie przeżyję następnego poranka, chce widzieć ciebie leżącą koło mnie lub mieć świadomość że jesteś ze mną.Żadnych tajemnic. Kocham Cię Becky, i ja wiem że ty mnie też, naprawdę chcę się zmienić dla ciebie, pomóż mi- O Kurde.... Pierwszy raz słyszałam coś takiego, łzy jak zwykle zaczęły wypełniać moje powieki. Pierwszy raz ktoś powiedział mi coś takiego, pięknego, kochanego, prosto z serca, ale nie wiem czy sytuacja się nie powtórzy ...
- Wybacz mu..- Powiedział Max. On wiedział co czuję, wiedział że nie wiem co robić, zna mnie krótko a myśli dokładnie jak ja.
- Wstań- Powiedziałam, po czym wstał. Spojrzałam się na niego. Mocno go przytuliłam a on mnie. Teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo mi go brakowało, jak brakowało mi jego zapachu, jego bijącego nierównym tempem serca. Miał racje, kocham go, i chyba nigdy nie przestane...
- Nigdy więcej nie rób czegoś takiego
- Nigdy. Przyrzekam. Kocham Cię Becky..
-Też Cię Kocham Niall - Po skończonym uścisku, blondyn wbił się w moje usta. Łapaliśmy chwilowe oddechy, przez ten długi pocałunek.
- Nie wyobrażasz sobie jak mi ciebie brakowało Becky.... ale byłem głupi....nigdy więcej cię nie opuszczę ...- mówił przerywają na kilka sekund nasz pocałunek.
Obiecałam sobie że nie ważne co by zrobił nie wybaczę mu tego... widać.... że naprawdę.... go kocham....
Przytulił mnie jeszcze raz - Zanocujesz dzisiaj u mnie?- zadał mi pytanie.
- Nie wiem Niall czy to dobry pomysł...- serio, nie wiedziałam czy byłoby to dobre wyjście z tej całej sytuacji...
- Błagam, nie widziałem cię 3 miesiące, stęskniłem się za tobą i twoim ciałem - i bumm! Jego jedno zdanie może przekonać mnie do wszystkiego, nie wiem jak on to robi. Po prostu uginają się pode mną kolana.
Po skończonej zabawie na AFTER PARTY poszliśmy z Niallem do samochodu. Chciałam skręcić po ciuchy do domu.
- Niall , moglibyśmy do mnie na chwilę pojechać?
- Po co?
- Jak to po co. Muszę sobie wziąć jakieś rzeczy na jutro.
- Coś ci wymyśle - Chyba sobie jaja robi.
- Niall?!
- Ale bez nerwów kochanie - Pogłaskał mnie po udzie, a mi w momencie opadła złość. Czy on czyta w moich myślach?! No kurde, jedno jego słowo a ja wymiękam.... Muszę chyba iść się leczyć ....
Podjechaliśmy znów pod ten dom, gdzie zaczęły się te negatywne rzeczy w naszym... ummm... ' związku', jeżeli można to nazwać związkiem.
- Ej... Uśmiechnij się - Powiedział Obejmując dłońmi moją twarz. Jak mam się uśmiechać jak te miejsce przynosi mi złe wspomnienia?
- Te miejsce przynosi do mojej głowy złe wspomnienia - Przycisnął lekko moją głowę do jego torsu i objął mnie. Staliśmy tam dobre 6 minut, poczułam że mi zimno, więc odsunęłam się od niego złapałam go za rękę a on poprowadził nas w stronę domu. Nic się nie zmieniło.
- Tą część domu widziałaś, chodź, oprowadzę cię po górze- poszłam za nim. Pokazał mi wielką łazienkę, salon do gier z pełnym wyposażeniem , garderobę ! Ostatnie drzwi..
- A to moja sypialnia - otworzył drzwi a pierwsze co mi się rzuciło w oczy to wielkie łóżko. Przed nim na ścianie wisiał wielki plazmowy telewizor, dwie wielkie szafy a nad łóżkiem wisiał piękny obraz przedstawiający pustynię. było zbyt ciemno żebym mogła powiedzieć jakiego koloru są ściany. Musiałam zadać mu jedne pytanie.
- Dużo dziewczyn leżało już w tym łóżku ?
- Żadna.
- Miało być bez żadnych tajemnic
- Nigdy nie przyprowadzałem dziewczyn do domu.
- Kłamiesz w żywe oczy. - to jest przecierz niemożliwe żeby żadna dziewczyna nie spała z nim tutaj.
- zawsze wynajmowałem pokój w hotelu i tam to z nimi robiłem- spuścił głowę - no... wiesz ci robiłem. .
- co było minęło Niall. - taka jest prawda. Korciłonie bardziej do pytać się czemu nie przyprowadzał ich do siebie do domu....- ale czemu nie przyprowadzałeś? - no musiałam zadać te pytanie!!!!!
- Nie lubie jak po domu mi chodzą jakies obce laski - spuściłam głowę. Czyli ja tez nie jestem tu mile widziana? - Ale ty nie jesteś mi obca ..... i uwielbiam jak chodzisz rano po domu szykując cos do jedzenia. szeroko sie uśmiechnął i ja tez nasze noski sie stykały lekko.- za tym tez bardzo tęskniłem.
-hmmm.... ale za jedzeniem czy za mną ?
- Za toba i za jedzeniem które przygotowywałaś. - musnął lekko moje usta.
- serio? - powiedziałam żartobliwie i teraz ja musnęłam jego wargi.
-serio.-Powiedział szeptem i pogłębił pocałunek. Złapał mnie za uda i bez problemu podniósł do góry a ja oplotlam nogi wokół jego bioder, nadal nie odrywając swoich ust od moich. Przeniósł nas na łóżko. - Jak już powiedziałem, stęskniłem sie za tym ciałem - no nie. On wie jak doprowadzić moje serce do najszybszego bicia. Nie bawił sie guzikami od mojej NOWEJ koszuli tylko ją rozerwał.
- Niall to byla nowa bluzka- ledwo powiedziałam ale powiedziałam! Chichocząc przy tym.
- Jutro ci kupię nową- nadal nie odbywał się od moich ust.
I chyba nie będę mówić co było dalej po mam nadzieje że każdy się domyśla hahaha.
*później*
Leżałam tam całkiem naga. Łapaliśmy nie równomierne oddechy. Po częściowym ochłonięciu zdałam sobie sprawe że nie mam żadnych ciuchów a bluzka leży na podłodze cała porwana.
- Niall?
- Tak skarbie?
- Dałbyś mi jakąś koszulkę bo nie mam swojej,- wiedziałam ze jestem cała czerwona hahaha.
- jasne jasne juz daje - wstał i podszedł do szafki. Nie mogłam oderwać oczu od jego ciała. Był tylko w białych bokserkach. Każdy mięsień napinał sie z jego kolejnym ruchem. -halo Becky masz tu bluzkę.
- ojej przepraszam. O dzięki wielkie.
- Na co sie tak patrzyłaś ? - miałam byc szczera.
- Na ciebie. Bo twoje ciało jest boskie. Za niedługo nie będę mogła siie do ciebie do pchać bo będziesz otoczony mnóstwem dziewczyn.
- Zawsze będziesz mogła mnie dotknac przytulic czy cokolwiek bedzoesz chciała zrobić, ponieważ ja zawsze bede przy tobie- pocałowałam go za to. To było słodkie *-* Założyłam jego bluzkę i wróciłam do spania.
Obudziłam sie rano i nie mogłam uwierzyć. To nie był sen... to sie działo naprawdę. .. zeszłam z łóżka i poszłam na dół zrobic sobie i Niallowi kawę i jakieś śniadanie. Słyszałam jak schodzi po schodach, zaspany ale i tak wyglądał perfekcyjnie. Podszedł do mnie i pocałował mnie w ust
- cześć kochanie.
- hej .
- co tam gotujesz ? - położył głowę na moim ramieniu i złapał moje biodra.
-ummm.. jajecznicę
- mmm...
Po skończonym jedzeniu Niall poszedł sie ogarniać a ja sprzątałam po śniadani. Nagle ktos zapukał do drzwi.
- Niall?! Ktoś puka!
- Otworzysz skarbie?
Podeszłam do drzwi przed nimi ukazala sie mala blond włosa dziewczynka o niebieskich oczach
- Dzień dobry- powiedziała
- dzień dobry w czyms mogę ci pomoc
- ummm... tutaj podobno mieszka mój tata ma na imię Niall.....
- Yyy... to jest mój kolega Niall- Powiedziałam podchodząc do Maxa a on położył rękę na moim barku . Nadal nie spuszczał wzroku z Nialla.
- Kolega? Powiedziałbym że coś więcej.. niż tylko ' Kolega' - Dopowiedział swoje dwa grosze Niall. Po tym zdaniu Max usunął swoją rękę z mojego barku. Boże co za matoł.
- Nigdy mi nie mówiłaś że masz chłopaka- Powiedział Max spoglądając na mnie.
- Bo nie mam- Spojrzałam się na Nialla a on spuścił głowę.
- Chciałem żebyś była bezpieczna - powiedział szeptem.
- Bezpieczna?! To po chuj tu przyszedłeś?! - Wydarłam się na niego, nie obchodziło mnie że przy mnie stoi Max. Nic nie rozumie, nigdy mu nie opowiadałam o Niallu
- Bo Cię Kocham!!!- Wydarł się w moją stronę.
- Kochasz?! Czy ty wiesz co to znaczy słowo kochać?! Tak mnie kochasz że powiedziałeś że musimy trzyma się od Ciebie z daleka?! Ta cała Amanda czy jak jej tam miała racje....- uniósł na mnie wzrok - Ty nie umiesz kochać ....
- Naucz mnie. - Powiedział, wpatrywał się we mnie.
- Żartujesz sobie ?! Po tym co mi zrobiłeś?! Wypróbuj to sobie na innej naiwnej dziewczynie, o mnie zapomnij. - Po moich słowach, padł na kolana. Szczęka by mi prawie opadła oboje z Maxem się odsunęliśmy o mały kroczek.
- Becky przepraszam cię za to co zrobiłem , jestem palantem, ale przez te trzy miesiące zrozumiałem jaka jesteś dla mnie ważna i naprawdę chcę się zmienić,błagam cię, nie przeżyję następnego poranka, chce widzieć ciebie leżącą koło mnie lub mieć świadomość że jesteś ze mną.Żadnych tajemnic. Kocham Cię Becky, i ja wiem że ty mnie też, naprawdę chcę się zmienić dla ciebie, pomóż mi- O Kurde.... Pierwszy raz słyszałam coś takiego, łzy jak zwykle zaczęły wypełniać moje powieki. Pierwszy raz ktoś powiedział mi coś takiego, pięknego, kochanego, prosto z serca, ale nie wiem czy sytuacja się nie powtórzy ...
- Wybacz mu..- Powiedział Max. On wiedział co czuję, wiedział że nie wiem co robić, zna mnie krótko a myśli dokładnie jak ja.
- Wstań- Powiedziałam, po czym wstał. Spojrzałam się na niego. Mocno go przytuliłam a on mnie. Teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo mi go brakowało, jak brakowało mi jego zapachu, jego bijącego nierównym tempem serca. Miał racje, kocham go, i chyba nigdy nie przestane...
- Nigdy więcej nie rób czegoś takiego
- Nigdy. Przyrzekam. Kocham Cię Becky..
-Też Cię Kocham Niall - Po skończonym uścisku, blondyn wbił się w moje usta. Łapaliśmy chwilowe oddechy, przez ten długi pocałunek.
- Nie wyobrażasz sobie jak mi ciebie brakowało Becky.... ale byłem głupi....nigdy więcej cię nie opuszczę ...- mówił przerywają na kilka sekund nasz pocałunek.
Obiecałam sobie że nie ważne co by zrobił nie wybaczę mu tego... widać.... że naprawdę.... go kocham....
Przytulił mnie jeszcze raz - Zanocujesz dzisiaj u mnie?- zadał mi pytanie.
- Nie wiem Niall czy to dobry pomysł...- serio, nie wiedziałam czy byłoby to dobre wyjście z tej całej sytuacji...
- Błagam, nie widziałem cię 3 miesiące, stęskniłem się za tobą i twoim ciałem - i bumm! Jego jedno zdanie może przekonać mnie do wszystkiego, nie wiem jak on to robi. Po prostu uginają się pode mną kolana.
Po skończonej zabawie na AFTER PARTY poszliśmy z Niallem do samochodu. Chciałam skręcić po ciuchy do domu.
- Niall , moglibyśmy do mnie na chwilę pojechać?
- Po co?
- Jak to po co. Muszę sobie wziąć jakieś rzeczy na jutro.
- Coś ci wymyśle - Chyba sobie jaja robi.
- Niall?!
- Ale bez nerwów kochanie - Pogłaskał mnie po udzie, a mi w momencie opadła złość. Czy on czyta w moich myślach?! No kurde, jedno jego słowo a ja wymiękam.... Muszę chyba iść się leczyć ....
Podjechaliśmy znów pod ten dom, gdzie zaczęły się te negatywne rzeczy w naszym... ummm... ' związku', jeżeli można to nazwać związkiem.
- Ej... Uśmiechnij się - Powiedział Obejmując dłońmi moją twarz. Jak mam się uśmiechać jak te miejsce przynosi mi złe wspomnienia?
- Te miejsce przynosi do mojej głowy złe wspomnienia - Przycisnął lekko moją głowę do jego torsu i objął mnie. Staliśmy tam dobre 6 minut, poczułam że mi zimno, więc odsunęłam się od niego złapałam go za rękę a on poprowadził nas w stronę domu. Nic się nie zmieniło.
- Tą część domu widziałaś, chodź, oprowadzę cię po górze- poszłam za nim. Pokazał mi wielką łazienkę, salon do gier z pełnym wyposażeniem , garderobę ! Ostatnie drzwi..
- A to moja sypialnia - otworzył drzwi a pierwsze co mi się rzuciło w oczy to wielkie łóżko. Przed nim na ścianie wisiał wielki plazmowy telewizor, dwie wielkie szafy a nad łóżkiem wisiał piękny obraz przedstawiający pustynię. było zbyt ciemno żebym mogła powiedzieć jakiego koloru są ściany. Musiałam zadać mu jedne pytanie.
- Dużo dziewczyn leżało już w tym łóżku ?
- Żadna.
- Miało być bez żadnych tajemnic
- Nigdy nie przyprowadzałem dziewczyn do domu.
- Kłamiesz w żywe oczy. - to jest przecierz niemożliwe żeby żadna dziewczyna nie spała z nim tutaj.
- zawsze wynajmowałem pokój w hotelu i tam to z nimi robiłem- spuścił głowę - no... wiesz ci robiłem. .
- co było minęło Niall. - taka jest prawda. Korciłonie bardziej do pytać się czemu nie przyprowadzał ich do siebie do domu....- ale czemu nie przyprowadzałeś? - no musiałam zadać te pytanie!!!!!
- Nie lubie jak po domu mi chodzą jakies obce laski - spuściłam głowę. Czyli ja tez nie jestem tu mile widziana? - Ale ty nie jesteś mi obca ..... i uwielbiam jak chodzisz rano po domu szykując cos do jedzenia. szeroko sie uśmiechnął i ja tez nasze noski sie stykały lekko.- za tym tez bardzo tęskniłem.
-hmmm.... ale za jedzeniem czy za mną ?
- Za toba i za jedzeniem które przygotowywałaś. - musnął lekko moje usta.
- serio? - powiedziałam żartobliwie i teraz ja musnęłam jego wargi.
-serio.-Powiedział szeptem i pogłębił pocałunek. Złapał mnie za uda i bez problemu podniósł do góry a ja oplotlam nogi wokół jego bioder, nadal nie odrywając swoich ust od moich. Przeniósł nas na łóżko. - Jak już powiedziałem, stęskniłem sie za tym ciałem - no nie. On wie jak doprowadzić moje serce do najszybszego bicia. Nie bawił sie guzikami od mojej NOWEJ koszuli tylko ją rozerwał.
- Niall to byla nowa bluzka- ledwo powiedziałam ale powiedziałam! Chichocząc przy tym.
- Jutro ci kupię nową- nadal nie odbywał się od moich ust.
I chyba nie będę mówić co było dalej po mam nadzieje że każdy się domyśla hahaha.
*później*
Leżałam tam całkiem naga. Łapaliśmy nie równomierne oddechy. Po częściowym ochłonięciu zdałam sobie sprawe że nie mam żadnych ciuchów a bluzka leży na podłodze cała porwana.
- Niall?
- Tak skarbie?
- Dałbyś mi jakąś koszulkę bo nie mam swojej,- wiedziałam ze jestem cała czerwona hahaha.
- jasne jasne juz daje - wstał i podszedł do szafki. Nie mogłam oderwać oczu od jego ciała. Był tylko w białych bokserkach. Każdy mięsień napinał sie z jego kolejnym ruchem. -halo Becky masz tu bluzkę.
- ojej przepraszam. O dzięki wielkie.
- Na co sie tak patrzyłaś ? - miałam byc szczera.
- Na ciebie. Bo twoje ciało jest boskie. Za niedługo nie będę mogła siie do ciebie do pchać bo będziesz otoczony mnóstwem dziewczyn.
- Zawsze będziesz mogła mnie dotknac przytulic czy cokolwiek bedzoesz chciała zrobić, ponieważ ja zawsze bede przy tobie- pocałowałam go za to. To było słodkie *-* Założyłam jego bluzkę i wróciłam do spania.
Obudziłam sie rano i nie mogłam uwierzyć. To nie był sen... to sie działo naprawdę. .. zeszłam z łóżka i poszłam na dół zrobic sobie i Niallowi kawę i jakieś śniadanie. Słyszałam jak schodzi po schodach, zaspany ale i tak wyglądał perfekcyjnie. Podszedł do mnie i pocałował mnie w ust
- cześć kochanie.
- hej .
- co tam gotujesz ? - położył głowę na moim ramieniu i złapał moje biodra.
-ummm.. jajecznicę
- mmm...
Po skończonym jedzeniu Niall poszedł sie ogarniać a ja sprzątałam po śniadani. Nagle ktos zapukał do drzwi.
- Niall?! Ktoś puka!
- Otworzysz skarbie?
Podeszłam do drzwi przed nimi ukazala sie mala blond włosa dziewczynka o niebieskich oczach
- Dzień dobry- powiedziała
- dzień dobry w czyms mogę ci pomoc
- ummm... tutaj podobno mieszka mój tata ma na imię Niall.....
-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz