niedziela, 19 lipca 2015

Rozdział 16 ' Coś na literę W ? '

- Czym kurwa?! Bawisz się w coś ? Może ty jesteś psychicznie chory ?! - to co on do mnie mówił nie igrało z niczym, wampir?  przecież to nie istnieje !! Tylko spuścił głowę i pokręcił przecząco głową. - Czy ty robisz ze mnie idiotkę ?! Co tu kurwa się dzieje!!
- On mówi prawdę kochanie....- powiedziała do mnie Maura.
- Możemy porozmawiać ?- powiedział do mnie Niall
- Nie zbliżaj się do mnie ! - odsunęłam się szybko.
- Becky proszę... nie zrobię ci krzywdy...
- Dobrze ale mnie nie dotykaj- zacisnął szczękę i zamknął oczy.
- Dobrze- odwrócił się i wyszedł przez drzwi prowadzące do środka domu poszłam za nim ale w dalekim odstępie, nie mogłam uwierzyć co on mi powiedział. On- wampirem ? Nasuwa mi się tyle pytań, bo KURWA! nie sądziłam że żyje w jakieś pierdolonej bajce! To co tu się dzieje jest ... jest ... kurwa to się nie trzyma z ludzkością !!!!
Weszliśmy do pokoju-Proszę usiądź - usiadłam ostrożnie na łóżko- Co chcesz wiedzieć - mówił ze spuszczoną głową.
- Ja...W co ty się bawisz ?
- ja się w nic nie bawię, myślisz że to jest zabawa ? To czym jestem- nie jest zabawą, jest klątwą...
-Ile ty już tym jesteś - zamknął oczy - odpowiedz mi kurwa!!!!
- 230 lat - powiedział po cichu.
- Co? I że niby ty... masz.... o mój boże....
- Tak, mam 230 lat... dokładnie 250 w wieku 20 lat zostałem przemieniony w ... no...
- Jak ? - rzucałam pytania patrząc się w podłogę, nie mogłam spojrzeć mu w oczy.
- Miałem białaczkę, byłem umierający... w tamtych czasach nie było lekarstwa... czekała mnie tylko śmierć... jak i moją mamę.. razem leżeliśmy koło siebie....

- Niall patrz na mnie !- powiedziała moja mama łóżko obok.
- Patrze matko..- odpowiedziałem... wiedziałem że to moje ostatnie godziny. Moja matka cały czas płakała chociaż nie byliśmy w dobrym stanie, lekarze nic nie mogli zrobi.- Matko nie masz już żadnych szans ?
- niestety synku- powiedziała szlochając - umieramy- rozpłakała się trzymając moją rękę.
- Shhh,,,, matko będzie dobrze ..
- Tak bardzo cię przepraszam...
- Nie masz za co. Jest dobrze.. Dziękuję za to że tu byłem...
- Umierasz prze ze mnie 
- Umieram z tobą. Kocham cię Matko
- Też cię kocham Niall..-  wtedy przez drzwi wpadł mój ojciec a za nim Greg... wiedzieliśmy że nasz ojciec był wampirem.
- Co ... Co mu zrobiłeś?! - powiedziała moja zapłakana matka do mojego ojca.
- Ratuje moją rodzinę - Greg podchodził do mnie a mój ojciec do mojej matki.
- Stop! Nie! Nie waż się tego robić ! Chce umrzeć ! Nialla też zostaw w spokoju ! 
- Nie Maura. Nie pozwolę wam odejść - Potem wbił się w jej szyję a Greg w moją.

Obudziłem się w domu, nie czując nic tylko suchość w gardle... później Ja, Greg i moja matka uciekliśmy jak najdalej od ojca... gdy dowiedzieliśmy się że został zabity, zamieszkaliśmy tutaj. Cała moja historia. - Powiedział uśmiechając się.
- Wampiry żywią się krwią..
-Tak
- Pamiętasz jak, no w łazience, ja... no.. wiesz..
- Tak pamiętam... to był najgorszy moment w moim życiu, bałem się że cię skrzywdzę ale opanowałem głód. Nigdy bym cię nie skrzywdził i nigdy nie pozwolę by ktoś cię skrzywdził. Rozumiesz Becky ?- Łzy mi poleciały... to było naprawdę okropne, to co on przeżył. Co nie zmienia faktu e to chore... to jest jakieś wariatkowo ! Ja... nie ja tu nie mogę być...
- Ja.... Ja muszę wracać - powiedziałam i wybiegłam z pokoju.
- Becky czekaj
- Po prostu .. zostaw mnie - spojrzałam na niego- czymkolwiek jesteś - wyszłam zabrałam portfel telefon i kurtkę i kierowałam się do drzwi, na podłodze leżał zakrwawiony Greg - O mój boże ty go....
- Nie... nie zabiłem. Pozbiera się... jesteśmy nieśmiertelni - powiedział, o co tu chodzi.- Becky błagam, to jest moja tajemnica... możesz odejść ale nikomu nie mów cym jestem.
- Spokojnie, z nikim nie będę rozmawiała na twój tema, obiecuję ci to - złapał mnie za nadgarstek.
- Kocham cię, Becky ...
-Zostaw mnie, zapomnij o mnie - powiedziałam i wybiegłam z domu.
Na lotnisku napisałam do Lucy że wracam do domu, opowiedziała mi wszystko że Niall pojechał do Australii i zorientował się że mnie tam nie ma więc przyjechał tutaj. Ja jej nic nie mówiłam. Powiedziała że Harry odbierze mnie z lotniska, bardzo dobrze.. nie wiem dlaczego ale jego teraz potrzebowałam. Cały lot prawie przepłakałam i głowa mnie bolała od tego wszystkiego co usłyszałam kilka godzin temu. Jedno słowo.... wampir - przecież to nie istnieje. Za dużo.... wiadomości jak na jeden dzień. PO wylądowaniu szukałam wzrokiem Harrego, znalazłam ale uśmiech na jego twarzy zbladł, chyba mój tusz kreślił linię po moich policzkach... zobaczyłam go i biegłam w jego stronę, łzy napełniały się po raz kolejny.Bardzo mocno go przytuliłam i głośno się rozpłakałam.
-Becky, już jest okej
- Ja już wiem... ja już wiem Harry.- powiedziałam płacząc na jego kurtkę.
- Shhh... wszystko będzie okej Becky.
- Proszę nie zostawiaj mnie Harry
- Nie zostawię, obiecuję.
Z lotniska pojechaliśmy do domu Harrego, Zaparzył mi herbatę i usiadł koło mnie wręczając mi kubek z ciepłą cieczą.
- Więc.... czego się dowiedziałaś?
- Wszystkiego,
- Troszkę jaśniej- Nie wiem czy mogę powiedzieć mu , nie wiem czy wie czym jest Niall... powiedziała mu że nikomu nie powiem...
-Spotkałam się z Gregiem.
- Becky !
- powiedział mi... o Klarze.
- Co za dupek !
- Wiesz coś o tym ?
- Becky ja...
- nie Harry! Albo jesteś ze mną szczery albo wychodzę stąd. Dość mam tego ukrywania !
- Dobrze dobrze, uspokój się ...
- Więc?
- Niall nam... opowiadał o tej Klarze.... chciał ją znaleźć przez dłuższy czas.. przez czas do póki nie poznał ciebie. Nagle stał sie inny, przestał o niej pamiętać... tak jakbyś..
- Jakbym była do niej podobna ? I ma mnie na wyciągniecie ręki ?
- nie, nie nie nie Becky...
- Tak Harry, po prostu jest... był ze mną tylko dlatego że ją przypominam...
- Becky  jesteście różne, uwierz mi...
- Powiedział mi też czym jest- Ty idiotko głupia ! Miałaś nikomu nie mówić!!!!
- Coś na literę 'W'
- Tak...- Harry zacisnął oczy i spuścił głowę.- Ty o tym wiedziałeś?
- Tak ale...
- I nic mi nie powiedziałeś?!
- Becky zrozum Niall mnie o to poprosił
- A czyli to jest ta cała tajemnica tak ? Lepiej było jak dowiedziałam się w tamtych warunkach ?!
- Nie Becky...
Wstałam - Ty nie wiesz co ja tam zobaczyłam!
- Ja wiem ...
- Nie ! Nie wiesz! Zobaczyłam tam chłopaka którego  darzyłam wielkim uczuciem całego w krwi z wielkimi kłami, wiesz co ja musiałam przeżyć?! Chyba będe musiała zapisać się do psychologa, bo to co widziałam jest jakąś fikcją ! Harry my chyba żyjemy w jakiejś popierdolonej bajce !
- Becky błagam usiądź -powiedział Harry podchodząc do mnie powoli.
- Ty też uważasz mnie za jakąś psychiczną prawda?!
- Nie...- Mój mózg już nie wytrzymuje, obiecałam to kiedyś Niallowi że nigdy już tego nie zrobię, ale to jest silniejsze ode mnie, koniec z tym wszystkim ! koniec z tym życiem, koniec z problemami, koniec z tym opowiadaniem, koniec ze mną. Pobiegłam do kuchni w oddali słyszałam Harrego który pobiegł za mną zaglądałam po pułkach, znalazłam nóż.- Becky odłóż to tam gdzie to kurwa leżało
- Przepraszam Harry- Zamknęłam oczy i skierowałam nóż w mój brzuch, gdy chciałam zadać cios, ręka harrego mnie zatrzymała i wyrwała mi nóż, później rzucił go na ziemię a mnie mocno przytulił.- ja nie mam siły Harry.
- Masz siłę jesteś piekną i silną kobieta, nie jesteś sama masz Lucy masz mnie ! Pamiętaj że nie tylko Niallowi dajesz szczęście dajesz również je Lucy jak i mi
- Dziękuję że jesteś Harry- Podniósł mnie z łatwością i zaniósł na górę do sypialni gdzie ostrożnie położył i przykrył kołdrą. Usiadł kolo mnie na skraju łóżka.- Co teraz będzię Harry ... co będzie dalej ?
-Trudno mi powiedzieć ale chyba sobota to czas na imprezę! - powiedział, zaśmialiśmy się oboje.
- Nie wiem czy mam ochotę na jakąś imprezę.
- OH Becky ! Daj spokój ! Ze mną nie pójdziesz ?-Zrobił słodką minę.
- O nie ! Tylko nie ta mina! wiesz że nie umiem odmówić gdy robisz taką minę hahaha.
- Czyli się zgadzasz !
- Nie mam innego wyjścia- Harry wzruszył ramionami- Cieszę się że jesteśmy przyjaciółmi Harry.
- Też się cieszę Becky a teraz śpij bo jutro Lucy rano przyjdzie i będzie hałasować na dole - uśmiechnęliśmy się do siebie i później Harry złożył na moim czole długi, ciepły pocałunek i wstał z łóżka.
- Śpij dobrze Harry- powiedziałam, patrząc jak wychodzi, na moje słowa się zatrymał otworzył drzwi odkręcił się w moją stronę i zgasił światło, Widziałam tylko go dzięki temu że na korytarzy było zapalone światło.
- Śpij dobrze kochana ...

CZYTASZ=KOMENTUJESZ
DZISIAJ WYJEŻDŻAM DO WŁOCH 
ALE PRZEZ TEN CZAS POSTARAM 
POMYŚLEĆ NAD NOWYM ROZDZIAŁEM
JAK WRAŻENIA?
NIALL OPOWIEDZIAŁ SWOJĄ HISTORIĘ!
CZY  BECKY DOBRZE POSTĄPIŁA?
TERAZ JAKIŚ HARRY JEST GRANY !

MIŁYCH WAKACJI ! 

wtorek, 23 czerwca 2015

Rozdział 15 Czym jesteś ?

- Na pewno wiesz co robisz ? - pytała się Lucy.
- Tak Lucy, wiem co robię- Odpowiedziałam jej po raz setny, zbierając drobiazgi po domu potrzebne do wyjazdu,  mam samolot za 5 godzin.
- Nie jestem jakoś do tego przekonana żebyś jechała.
- Lucy- ustałam na przeciwko niej- Jeśli tam nie pojadę, nie dowiem się o Niallu, będę nocować w hotelu, będę dzwonić do ciebie każdego wieczora. Tylko pamiętaj, nikomu nie mów gdzie wyjechałam, powiedz że ... pojechałam do rodziców do Australii i wrócę w następnym tygodniu.
- Jasne- przytuliłam ją bardzo mocno, powiedziałam że ją kocham i ruszyłam w stronę wyjścia.


Włożyłam na nos czarne ray bamy i ruszyłam w stronę taksówki. Przez całą drogę zastanawiałam się, układałam sobie wszystko po kolei ale nie wychodziło mi to. Nic mi się nie kleiło... Brat, potwór, Irlandia, strach, 'jaki sam jak.." Nie Nie Nie ! 
Ughh... od tego wszystkiego zaczęła mnie boleć głowa. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam swoją ulubioną playliste. Po dotarciu na lotnisko siedziałam i czekałam na jakiś znak, że mój samolot startuje. Miałam jeszcze 3 godziny do odlotu, postanowiłam wejść na Twittera j napisać ze wyjeżdżam do rodziny. Dlaczego ? Ponieważ Niall uwielbia sprawdzać mojego Twittera. postanowiłam napisać tego posta później bo nie chce żeby Niall tutaj zaraz przyjechał. Napisze go w samolocie. 
 "Pasażerowie lotu 405, proszeni są o podejście do barierek. Dziękuję . " TO MÓJ SAMOLOT. Podeszłam z moim bagażem podręcznym do barierek z bukietem. Pani skasowała mój bilet i wypuściła mnie do korytarza prowadzącego do samolotu. Usiadłam wygodnie w wyznaczonym mi miejscu, weszłam na Twittera i napisałam posta . Usłyszałam tylko dźwięk silników a później zasnęłam.
***
-Halo. Proszę pani, jesteśmy już w Irlandii zaraz będziemy lądować. - Powiedziała Stiuwardessa. Stresowałam się. Bałam się jak będzie wyglądać moje spotkanie z jego rodzina, z jego bratem w szczególności. 
Po odprawie wzięłam swoje bagaże i ruszyłam przed siebie.
***
Po zakwaterowaniu się w hotelu postanowiłam się tylko odświeżyć po przebytym locie. Lucy wysłała mi dokładny adres rodziców Nialla. 
-Dalej Becky.- powiedziałam sama do siebie i wyszłam z pokoju. Zamówiłam taksówkę podałam kierowcy adres i ruszyliśmy. 
Podjechaliśmy pod biały dom. Skromny dom. Jednopiętrowy. Gdy wysiadłam z auta moje nogi zaczęły się uginać a moje serce przyspieszyło nie wiem czemu.... NO DALEJ IDIOTKO! - moja podświadomość jak zawsze mnie wspiera :) Zapukałam w drzwi i czekałam. Otworzyła mi piękna blondynka wydaje mi się że miała z 35 lat, kręcone włosy piękny makijaż... wyglądała jak modelka.
- Pani Maura Gallagher?- zapytałam się kobiety, chociaż wątpię żeby odpowiedziała twierdząco bo nie może być tak młoda jeśli ma tak dorosłych synów.
- Tak. W czym mogę..- zatrzymała się i wpatrywała się we mnie- Becky to ty?- że co?! Skąd ta kobieta mnie zna?! przecież ja ją pierwszy raz na oczy widzę! - Dziewczyna Nialla?- na jej twarzy zawitał uśmiech. Co mam powiedzieć? Tak czy Nie? Myśl Becky... MYŚL! JANSE ŻE NIE!!!! TO NIE JEST TWÓJ CHŁOPAK ! NIE WAŻ SIĘ POWIEDZIEĆ TAK !
-Tak- w co ja się wpakowałam? Pozwól że ci powiem z wpakowałaś. w bagno  zjebana idiotko :)
-Wejdź słońce ! -wpuściła mnie.- Niall zaraz przyjdzie tak?
- Znaczy...
- Zaraz do niego zadzwonię
- NIE!- wydarłam się, a mama jego ustała i wpatrywała się we mnie ze zdziwieniem- Bo ja... przyjechałam tu....
- Becky... co się stało?- kobieta podeszła do mnie zmartwiona i usadziła mnie razem ze sobą na kanapie trzymając mnie za nadgarstek. Odruchowo odsunęłam nadgarstek bo mnie bolał. Maura od razu się zorientowała i podwinęła rękawy mojej bluzy, szeroko otworzyła oczy..- Becky co ci się stało w ręce !! Mów mi całą prawdę!- mówić? z jednej strony chce sie przed kimś otworzyć a z drugiej to jego matka.... może mi nie uwierzyć..- Niall ci to zrobił ?- spuściłam głowę i kiwnęłam. - Z jakiego powodu?
- Poszłam z Harrym na kawę- tylko nie płacz, nie płacz.
- Boże kogo ja wychowałam....Kochanie przepraszam cię za niego- przytuliła mnie mocno.- Strzel mu z liścia uderz go jeśli nawet trzeba to się z nim rozstań - Matka mówi tak o synku ? Jeśli ona jest szczera wobec mnie to ja też mogę być.
Wyrwałam się z jej uścisku i wstałam, miałam już łzy na policzkach- Chciałabym bardzo, odejść od niego zapomnieć o nim ale ja nie mogę ja nie umiem proszę pani bez niego żyć. Wiem że jest kutasem nie chłopakiem ale ja nie umiem funkcjonować bez tego ' kutasa' jestem na niego zła a następnego dnia chce się budzić przy jego boku. Nie wiem! Nie wiem kurwa co mnie ciągnie do Nialla. I nie mam pojęcia dlaczego mnie tak do niego ciągnie ....- powiedziałam...
- Dobrze kochanie.. ale już się uspokój
- Porszę tylko aby pani nie mówiła nie dzwoniła do Nialla że tu jestem...
- Nie ma sprawy, chodź do kuchni porozmawiamy - otarła moje policzki i zaprowadziła do kuchni - co ty na to że upichcimy jakąś kolację ?
-Ja będę musiała za niedługo uciekać bo hotel...
- A jak Chrism przyjedzie to pojedzie z tobą po twoje rzeczy przenocujesz u nas
- Nie chce się narzuc...
- Ale przestań! nareszcie mam jakąś przyjaciółkę do towarzystwa. Zero dyskusji zostajesz u nas. Nikt z Londynu się nie dowie  - zaśmiała się, a ja się uśmiechnęłam. Naprawdę miła kobieta, nie wiem dlaczego Niall nie ma jej genów...
- A teraz powiedz co Cię do  nas sprowadza.
-Chciałam poznać rodzinę Nialla a w szczególności Grega - po wymienieniu imienia drugiego syna kobieta zesztywniała i spojrzała się na mnie, jej uśmiech znikł.
- PO co ci Greg ?
- Chciałam go poznać.
- To nie jest dobry pomysł Becky.
-TO może pani..
- Maura, mów mi Maura
- To może ty mi wyjaśnisz o co chodzi z tym że jest jakimś ' potworem' - po ostatnim słowie kobieta spuściła głowę w dół jakby te słowo ją uraziło. No geniuszko to tak jakby jej syn.
- To prawda. Prosiłabym żebyś się do niego nie zbliżała. Możesz zrobić to dla mnie ?
- Jasne. - Nie mogłam pojąć o co im wszystkim chodzi, jest jeszcze gorszy człowiek z zachowania niż Niall? Nie wydaje mi się... Pojechałam po rzeczy do hotelu z Chismem - naprawdę miły człowiek i też młody. Opowiedział mi że jest Ojczymem Nialla nie wspomniał nic o czwartym członku rodziny, nie chciałam się dopytywać.Powiedział mi też że nie wie dlaczego ale Niall go nie toleruje w żaden sposób, tego też nie chciałam się dopytywać. Zdradził mi też mały sekret, chce się oświadczyć Maurze ! Dla mnie to wspaniała wiadomość ! Ciekawa jestem jak na tą wiadomość zareaguje Niall... Lecz ja dostałam zaproszenie na ślub, i mam zadanie przekonać do tego wydarzenia Nialla.
Leżąc w łóżku w pokoju gościnnym chciałam poukładać sobie wszystko w mojej głowie ale nadal nic mi się nie kleiło. jedynie to że wszyscy mówią że Greg to potwór... Zapomniałam napisać do Lucky! Zadzwonię do niej..
- Halo boże Becky miałaś napisać jak dojedziesz !
-Wiem wiem przepraszam....
-Niall się o ciebie pytał -no a jakby mógł się nie pytać
- I co mu powiedziałaś ?
- No że jesteś w Australii
- A on ?
- A on powiedział ' mhmm' i wyszedł 
- Wściekły?
- No można tak powiedzieć -Te słowa w języku Lucy znaczą że był na maxa zdenerwowany.
Pożegnałam się z Lucy i znów zaczęłam rozmyślać... czemu Niall się tak zachowuje,przecież obiecał mi że się zmieni... Jemu chyba nic nigdy nie wejdzie do głowy. Jest skończonym idiotą, nigdy jeszcze w swoim życiu nie spotkałam takiego człowieka który potrafi tak bardzo zranić... Dupek nie człowiek ! Chyba odziedziczył te geny po swoim bracie ! Tylko że to jest dopiero druga moja noc bez niego a ja ... tęsknię za jego zapachem tęsknię za jego ciałem tęsknię za jego ciepłymi pocałunkami tęsknię za jego uśmiechem, tęsknię za tym idiotą, ja kurwa za nim tęsknię,...
Następnegodnia gdy się obudziłam Maura zrobiła śniadanie po śniadaniu zaproponowała mi że pozwiedzamy te małe miasteczko, bardzo się ucieszyłam bo uwielbiam zwiedzać  a w Irlandii jeszcze nie byłam :) Wróciłyśmy około 18-tej i do domu wpadł Chrism z wielkim bukietem dla Maury. Dzisiaj obchodzili swoją 6 rocznicę i Chrism zaprosił ją na kolacje ! To takie kochane... Mura przeprała się w śliczną sukienkę a Chrism w piękny smoking. Powiedział że dzisiaj się jej oświadczy !!!! AAAAAAAAA!!! to cudownie ! musiałam swoją ekscytację ukryć żeby Maura się nie domyśliła. PO ich wyjściu postanowiłam odpalić sobie jakiś film. W połowie filmu ktoś trzasnął drzwiami . Szybko się podniosłam by sprawdzić kto to. Sylwetka jakiegoś wysokiego chłopaka. Który szedł powoli w moją stronę.
- Kim jesteś?- zapytałam
- To chyba ja powinienem zadać pytanie kim jesteś i co tu robisz hmm?- jaki beszczelny dupek.
- Becky, co tutaj robię to nie twoja sprawa, może ty teraz zdradzisz kim jesteś?
- Ouuu... ostra.. Kim ja jestem ? Wydaje mi się że każda dziewczyna w tymmiasteczku mnie zna więc musisz być jakąś sierotką żeby mnie nie znać- spojrzał na mnie- choć nie wyglądasz na taką sierotkę- powiedział ' uwodzicielską chrypą' z uśmiechem na twarzy zjeżdżając swoimi oczami w dół i w górę padając moje ciało.
- Nie jestem stąd - Był bardzo onieśmielający...
- A to zwracam honor, nazywam się Greg. I tak jakby to jest chyba dom rodziny Horan a wydaje mi się że ja mam na imię Horan ale ty chyba nie, więc powiedz mi czego tu szukas?z- gdy wypowiedział swoje imię nie mogłam uwierzyć że stoi przede mną Greg Horan ! Starszy brat Nialla !
- Właśnie ciebie szukałam.
- Mnie ? W jakim celu ?
- Długa historia.
- To może wyjdziemy coś zjeść śliczna? Tylko przebierz się z tych łach bo tak chyba nie zamierzasz wyjść a ja zobacze co ma w barku ten fiut. - Ałć? serio jest beszczelny na poziomie HARD. Poszłam do pokoju założyłam coś ładnego.- O ! teraz lepiej kochanie- uhuuhuu wiem po kim ma Niall tą kołysankę nastroju. Wychodząc objął mnie w pasie.
- Rączki przy sobie. kochanie .- chyba sobie kpi że będzie mógł dotykać mnie choć mnie nawet nie zna. Pojechaliśmy do jakiejś knajpki,  Widać że był tam bardzo znany..
- Więc czego ode mnie chcesz ?
- Chce się dowiedzieć czegoś o twoim bracie.
Walnął w blat, wszyscy umilkli - O kim ?!
- O Niallu- szepczę.
- A ty co ? Jego adwokatka ? Dziwka na posyłki ?- Ej to boli frajerze!
- Gorzej...Jestem jego dziewczyną -Parsknął i zaczął się głośno śmiać.- Co cie tak bawi ?
- Ojojojoj... kotek.. coś ty sobie ubzdurała. Mój brat nigdy nie zakochał by się w takiej grzecznej niuniwydaje mi się że gustuje w innych , poza tym ! mój brat się nigdy już nie zakocha więc powiem ci tylko słonko że robi cię w chuja
- Czemu już nigdy, co masz na myśli ?
- Ojezu! jakieś 200 lat temu zakochał się w pewnej panience, Klara miała na imię on się w niej naprawdę zakochał a ona miała go tylko na posyłki. Pewnego dnia go rzuciła bo zakochała się w przyjacielu Nialla , Niall nie mógł tego wytrzymać, prosił mnie o rady, powiedziałem żeby poszedł się zemną zabawić.. ha! i tak mu zostało, obracał sobie dziewczynki jak chce tak samo jak i ja, byliśmy wtedy najlepszymi bracmi pod słońcem ale później on wyjechał na jakieś jebane studia  do Londynu, pokłóciliśmy się wtedy bo nie chciałem go stracić. On powiedział że mam na niego zly wpływ i że jestem potworem w sumie to on tez nim jest. Zmienił się od tego czasu ?
- nie nie. Nadal jeździ na impresy, nie ma dziewczyny która nie znała by pana Nialla Horana. Dlaczego nazwałeś go potworem ?
- O... czyli mój kochany braciszek nie powiedział ci złotko o wszystkim.Pf... jak zawsze odważny .
- Wyjaśnisz ?
- ja? nie mam czego ci wyjaśniać zapytaj sie swojego chłoptasia, zapytaj się czym jest :)
- Oh no jasne,,, dobra, możemy już wracać ? nie chce mi sie tu siedzieć.
- Jak sobie życzysz kotek
Pojechaliśmy do domu, widzę że światło się świeci w kuchni wrócili już a ja zapomniałam wziąć telefonu. Kurde pewnie martwili się gdzie jestem...
- Przepraszam ale zapo...- nie mogłam uwierzyć własnym oczom.... Przede mną stał Niall, tak kurwa... sama nie mogłam w to uwierzyć..- Niall, daj mi to wyja....
- Co chcesz mi wyjaśniać ?! Powiedz mi po jakiego chuja tu jesteś ?! Co chciałaś tutaj zrobić ?! Poznać moją rodzinę ?! To masz ! Jesteś już teraz zadowolona ?! To wracajmy do tego pierdolonego Londynu !
- Przestań.
- Jak mam przestać ?! Becky! okłamałaś mnie ! Wiesz że jestem nowy w tym całym ' związku'
- W czym ?! Mam ci przypomnieć w jaki szał wpadłeś kilka dni temu ?! Za to że poszłam z moim przyjacielem jak i twoim na kawę ?! A teraz? Może mnie do jakiegoś lochu zamkniesz?! Powiedzieć ci dlaczego tu jestem ?! Dlatego że chciałam się czegoś więcej dowiedzieć, nie o twojej mamie czy ojczymie tylko o tobie idioto !
- Nie musisz wiedzieć wszystkiego ! Jesteś najbardziej upartą laską jaką poznałem w moim pierdolonym życiu !
- Związek się opiera na szczerości i zrozumiałości, widać że się do niego nie nadajesz ! A może zmieniłabym imię hmmm..??? Podobno nigdy już się nie zakochasz
- Co masz na myśli ?
- Klarę.... chodzi mi o Klarę - Widzę że oczy mu się szerzej otworzyły.
-Skąd o niej wiesz- szepcze
- ' Nie musisz wiedzieć wszystkiego'
- Ale po co te ner...- Przez drzwi wszedł Greg gdy ujrzał Nialla uśmiechnął się szeroko, A Niall pochmurniał. - Bracie! Ile lat się nie widzieliśmy ! Nie wiedziałem że gustujesz w takich koleżankach.
- Znów się mnie nie posłuchałaś ! Prosiłem cię żebyś zapomniała o nim ! Lecz nie panna Becky musiała wszystko zrobić po swojemu. Z kim jeszcze chcesz przeprowadzić wywiad ?! Może z moim ojcem ?!
 'zapytaj się czym jest' - Nie ! Chciałabym z tobą przeprowadzić jak to nazwałeś ' wywiad' !
- Słucham.
- Czym jesteś, czym ty do kurwy jesteś ! - Wydarłam się, a on spojrzał się na Grega.
- Powiedz jej braciszku, chyba że nie masz odwagi pff.. jak zawsze - parsknął Greg.
- Niall nie rób tego - Wtrąciła się Maura cała roztrzęsiona.
- Chociaż wiesz Niall, tak patrząc na nią, na jej twarz to mi ją przypomia i teraz wiem dlaczego się niby zakochałeś.
- Kogo masz na myśli ?- Zadałam pytanie.
- Pannę Klarę - powiedział z uśmiechem na twarzy. nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam, jest ze mną tylko dlatego że jestem podobna do jakiejś laski w której kiedyś się zakochał. Niall głęboko oddychał.
- Mamo weź Becky i idźcie do garażu. Teraz! -Powiedział Niall nie spuszczając wzroku z Grega
- Uhu... będzie zabawnie- Powiedział Greg.
Maura chwyciła mnie za nadgarstek i wyprowadziła z domu.I zaprowadziła do Garażu .

*Niall*

- Dawno się nie widzieliśmy, jak żyjesz ?
- Bez ciebie, świetnie, nie widzisz ? Próbuje być normalnym człowiekiem. Znalazłem sobie Becky która jest dla mnie wszystkim.
-Gadasz głupoty! Nie pamiętasz ?! Powiedziałeś że już nigdy w życiu się nie zakochasz.
- No cóż, każdy popełnia jakieś błędy i rzuca słowa na wiatr.
-Próbujesz byś normalnym człowiekiem ? Ha! Zabawne ! Wiesz dobrze że nigdy już nie będziesz człowiekiem, zawsze będziesz potworem w środku i na zewnątrz. - Nie wytrzymałem, złapałem go za szyję i skierowałem w stronę podłogi, przez uderzenie pękła mu czaszka.- Pamiętaj czym jestem - kilka sekund później czaszka była jak nienaruszona. Chwyciłem nóż leżący na blacie i wbiłem mu w brzuch.- AAA! bracie to metal i nie ten punkt.
- Nie chce cię wcale zabić - po wyczuciu krwi zaczęło mnie suszyć w gardle, jedyne o czym myślałem to jego szyja.
- Nie ! Niall! Nie!!- Wbiłem się kłami i rozdarłem mu gardło. Mam od niego spokój na jeden dzień, zdążę zabrać Becky i wyjechać stąd.

*Becky*

Siedziałam z Maurą w ciemnym Garażu.
- Spokojnie nic mu nie będzie  pogadają jak bracia- powiedziała Maura przytulając mnie do siebie.
-Mam taką nadzieję.
Drzwi prowadzące z garażu do domu się uchyliły.
- Becky? - powiedział Niall ale brzmiał jakoś inaczej.
- Jestem tu - zapaliłam małe światełko oświetlające mnie i Maure, Niall stał w ciemności. Wziął głęboki oddech i zaczął powili iść w stronę światła ze spuszczoną głową. W kącikach jego ust zauważyłam krewi na dolnej wardze też... Spojrzał się na mnie miał całe czarne oczy, na jego ustach nie było żadnego rozcięcia, czyli to nie jego krew. Zaczynało mnie to przerażać. Zaczęlam głęboko oddychać gdy otarł swoje wargi z krwi zauważyłam wielki kieł. Nie, to nie możliwe
- Oto czym jestem- powiedział- Jestem  wampirem Becky...


czytasz=komentujesz

Przepraszam że  tak długo musieliście czekać ale szkoła, testy poprawianie ocen.
W wakacje będzie więcej. 
Zaskoczeni co się dzieje ?
Zobaczymy jak potoczy sie to dalej :)
WCZORAJ MINĄŁ ROK ODKĄD ZNAM SIE Z WERONIKĄ !
KOCHAM CIĘ KOCHANIE 
TEN RODZIAŁ CHCIAŁABYM 
ZADEDYKOWAĆ TOBIE :*
#1YEARTOGETHER <3

wtorek, 27 stycznia 2015

Rodział 14 Amanda

- Gdzie byłaś ? - Zapytał, był zły...
- Byłam na kawie z Harrym- Powiedziałam otwarcie. Nie przewidziałam tego co się później stanie.
- Z kim Kurwa ?! - Przestraszyłam się jak krzyknął i podszedł do mnie, patrzyłam się na niego z dołu.- Co z nim tam  robiłaś ? - syknął przez zęby i złapał mocno moje nadgarstki.
- Niall, to mnie boli.-  ledwo powiedziałam, ból był co raz silniejszy. Powoli zaczynałam zwijać się z bólu. Pchnął mnie na ścianę- to też bolało, nie puszczając moich nadgarstków, łzy pojawiły się w moich oczach.
- Zadałem pytanie.- Syknął, i ścisnął moje nadgarstki jeszcze mocniej, to jest chyba jakiś koszmar.
- Boję się Niall, boję się Ciebie-  Spojrzałam w jego oczy, były czarne, nigdy nie widziałam żeby ktoś miał takie oczy... Po moim zdaniu Niall wpatrywał się w moje spływające po policzkach łzy, chyba zaczęło wszystko do niego dochodzić co zrobił. Nie chce go widzieć. Puścił mnie a ja osunęłam się po ścianie na podłogę, masując nadgarstki.
- To zadzwoń po Harrego, on Cię uratuje
- Wynoś się...
- Powiedz mi co robiłaś z Harrym w kawiarni  - Kucnął przy  mnie i spojrzał mi w oczy, nie wiem co we mnie wstąpiło, rzuciłam się na niego i zaczęłam bić go pięściami po twarzy. Zepchnął mnie z siebie i wstał. Otarł ręką prawy kącik swoich ust gdzie sączyła się krew.
 Tak ! Byłam z siebie dumna ! Spojrzał na mnie zimnym wzrokiem.
- Wypierdalaj skurwielu z mojego domu.- powiedziałam patrząc się na niego z pod byka. Popatrzył jeszcze przez chwilę i wyszedł. Zaczęłam głośno płakać, nikt nie przychodził, chyba nikogo nie było w domu.

-------------------
Obudziłam się w swoim łóżku, może to był zły sen ? Chciałabym... moje nadgarstki były sine. Nie ważne .... Jak już mówiłam, dowiem się parę rzeczy o Niallu a bardziej o jego bracie.. Wiem skąd mogę uzyskać informacje... sama się waham ale to jedyna osoba która może mi pomóc. Amanda. Ubrałam się, w czarny t-shirt na to czarny Outerwear i do tego dziurawe jeansy. Na głowę założyłam czarne Ray-bamy. Pomalowanie końcówek na niebiesko, codzienny makijaż i mogłam zejść na dół. 


Obym  nie zostałą obdarzona milionami pytań przez Lucy. Rozejrzałam się po domu, nie było jej... gdzie jest też Walery?  Pewnie u Liama. Zastanawia mnie to jak znalazłam się w pokoju.. Pamiętam tylko jak siedziałam zapłakana, zamknęłam oczy i już później obudziłam się w łóżku. Lunatykowałam ? Możliwe....
Wyszłam z domu i realizowałam swój plan. Wsiadłam do swojego samochodu i zmierzałam do domu Reya, gdzie niemile wspominam tą domówkę ale mam nadzieję że zastanę go w domu i co lepsze? powie mi gdzie znajdę Amandę. Przez drogę zastanawiałam się czy to dobry pomysł... raz się żyję. Dziwnie ten dom teraz wyglądał, tak spokojnie... Zapukałam, po kilku sekundach otworzył mi Rey. DZIĘKI BOGU! 
- Hej Rey, pamiętasz mnie ?
- Hej, jak mógłbym nie pamiętać walecznej Becky ! wejdź - otworzył szerzej drzwi i zaprosił mnie do salonu. jak byłam mała, tak własnie wyobrażałam sobie mój dom. 
- Kawy?- zaproponował.
- Nie, dziękuję.
- Więc... co się do mnie sprowadza ?
- Znasz może tą Amandę?
- Ouu.. Becky chcesz jej jeszcze dojebać ?- powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Nie, nie chciałabym się coś o nią zapytać, wiesz gdzie mogę ją znaleźć?
- Mogę podać ci jej adres
- Byłabym ci wdzięczna - znalazł kawałek karteczki i zapisał mi adres dziewczyny. Podziękowałam za gościnę, pożegnałam się i wyszłam kierując się do samochodu. Wzięłam głęboki oddech i zapaliłam silnik. To będzie najtrudniejsze, Amanda pewnie nie chce mnie znać, ja też za nią nie przepadam ale wiem że ona może wiedzieć coś o Niallu. 
Podeszłam pod drzwi wejściowe, jeszcze raz sprawdziłam czy numer domu się zgadza i zapukałam. Słyszałam jak ktoś się zbliża. Otworzyła drzwi i gdy mnie ujrzała chciała je zamknąć.
- Amanda poczekaj, nie chce stwarzać kłótni.
- To czego tu szukasz ?
- Informacji o Niallu.
- Chyba sobie żartujesz, zapytaj się swojego chłoptasia - Zaczęła zamykać drzwi a ja już nie dawałam rady ich trzymać Myśl Becky !
- Nie jestem już Niallem.
- TO na co ci informacje o nim ?
- Chce się dowiedzieć gdzie sie wychowywał, Chce... uświadomić jego rodzinie że wychowali potwora nie człowieka- Jestem z siebie dumna ! Nie wiedziała co powiedzieć- Myslisz że mi też chciało się do ciebie przyjechać i prosić o pomoc? Wpuść mnie, pomóż mi a obiecuję ci że więcej mnie nie zobaczysz.- Chwilę się zastanawiała, poległa !.
- Obyś mówiła prawdę. Wchodź- BINGO BECKY. 
Jej dom też był ładny ale to nie o to tu chodzi.
-Miejmy to już za sobą - Powiedziała rzucając się na kanapę.- Co chcesz wiedzieć.
- Niall nie pochodzi z Londynu prawda?
- Ale ty jesteś głupia, piepszył Cię prawie każdej nocy a nie wiesz że pochodzi z Irlandii? Nie słyszałaś jego akcentu ? -Tak właśnie przeczuwałam, pojawił mi się obraz z pierwszego naszego spotkania ' bransoletka z barwami flagi Irlandii'. Chciałam się tylko upewnić. Chryste.. ' piepszy prawie każdej nocy '? Szmata....
- A dokładniej? Bo jakby Irlandia jest duża .
- Mullingar .
- I tam mieszka jego rodzina tak ?
- NO... tak... chcesz tam jechać ?- Powiedziała z nie do wiarą.
- Tak. A czemu nie?- parsknęła.
- Nie to że cię lubie czy co, ale ja bym tam nie jechała.
- Czemu ?- Zastanawiała się przez chwilę.
- Dobra! Już ci wystarczająco powiedziałam, wyjdź - nie chciałam zostawać na dłużej w jej towarzystwie, ona chyba też zna te ' zagadki'.
- Okej, ale dzięki za informacje na razie.
Zmierzałam w stronę samochodu, i musiałam zastanowić się, czy powinnam tam jechać, czy jednak zostać tutaj. Wykręciłam numer do Lucy
Halo?
Hej Lucy.
Becky! Gdzie ty się podziewasz?
Krążę po mieście, na zakupach jestem. Już wracam do domu.
Jestem u Liama razem z Walery. Niall wczoraj zadzwonił i poprosił żebym u niego zanocowała i wzieła Walery bo chciał zrobić ci niespodziankę na przeprosiny czy coś w tm stylu 
 Hmm... ciekawe.
Coś się stało ? Że dzwonisz ?
Nie, ale chciałam ci powiedzieć że wyjeżdżam za dwa dni.
Co? Gdzie wyjeżdżasz?
Do Irlandii...
----------------------
JUŻ 14 ! <3 
czytasz=komentujesz
jeju :O cieszę się że podoba wam się changes ! <3
dostaję dużo wiadomości w sprawię następnych części !
mam teraz egzamin wiec rodziały będą rzadziej :c 
kocham mocno !  




poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 13 Kawa

Otworzyłam oczy, spojrzałam na zegarek, jedenasta. Brawo Becky!Bardzo po cichu wstałam żeby nie obudzić Nialla.
- Gdzie idziesz? -zapytał się zachrypniętym głosem.
- Jak mnie usłyszałeś?
- Materac się poruszył.
- Nie poruszył- Chyba kłamał, bo nie widział co później miał powiedzieć.
- Po prostu mam dobry słuch. - Wyszłam z pokoju bez słowa. Weszłam do łazienki, szybka toaletka i musiałam iść się ubrać, więc znów weszłam do pokoju.
- Niall proszę cie wstań już wreszcie, mieliśmy dzisiejszy  dzień spędzić  z twoją siostrą a ty nadal leżysz w.... O MATKO! - Mówiąc do niego przebierałam się wiec byłam odwrócona gdzy chciałam odwrócić się w jego stronę on stał nade mną.
- Wstałem- powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Przestraszyłeś mnie, czemu nie słyszałam jak wstajesz  z łóżka?- Pogłaskał mnie po policzku i odszedł... co tu jest grane? O co mu chodzi ? Czy on coś przede mną ukrywa ? Dowiem się co się z nim dzieje...
Poszłam na dół ugotować śniadanie, Walery obudziła się i usiadła do stołu. Mówiła o tym jak chciałaby spędzić dzisiejszy dzień, Niall żartobliwie odmawiał jej dzisiejszych atrakcji.
-Becky pojedziemy ? proszę proszę proszę proszę - kochana dziewczynka.
- Pojedziemy - Nawet gdybym była w gorszym nastroju, na widok tej dziewczynki jak się cieszy sama buzia się uśmiecha. Te dziecko na taką pozytywna energię.
Po zjedzonym śniadaniu - Walery leć się ubierać bo zaraz będziemy ruszac - Dziewczynka pobiegła szybko na górę a ja zaczęłam sprzątać po śniadaniu.
-Musiałaś? -Zaczyna się.....
- O co ci chodzi ?
- Po co ją bierzesz na ta jakże świetna wycieczkę ?
- Bo sobie tego życzy
-Ona duzo sobie życzy.- Denerwuje mnie. Rzuciłam brudne naczynia do zlewu aż rozległ się huk po całym domu.
- Przecież to dziecko. Możesz się uspokoić ?! To jest twoja siostra. Nie będzie siedziała cały dzień przed telewizorem i oglądała jakieś bajki czy filmy. Nie chce być taka jak ty. Chce się bawić, korzystać z życia. Nie zabieraj jej tego z łaski swojej okej? - Byłam dumna z tego co mu powiedziałam, naprawdę to tylko dziecko... musi się bawić..
Patrzył się na mnie, nie mogłam odczytać nic z jego twarzy. Czy miał na myśli " może i masz rację" albo też " nie wtracąc się w moje życie rodzinne". Żadna z tych rzeczy :) to co zrobił nigdy nie przyszłoby mi na myśl. Wyłożył banknot.
-Na co mi te pieniądze ? - to tych słowach wyłożył następny banknot. - Możesz powiedzieć o co ci chodzi bo cię nie rozumiem.
- Ile mam tu pieniędzy wyłożyć żebyś została? - wmurowało mnie.
- Wiesz co ? Powiem ci coś... a może ci coś przypomnę :) Pamiętasz jak powiedziałeś jesteś inna niż wszystkie które miałem ? Może i pamiętasz ale nadal traktujesz mnie tak jak traktowales je. Miałeś się zmienić.... widać że ten czas nie nadejdzie.. A jeżeli chodzi o te pieniądze -wzięłam je do ręki - Możesz dać jakiejś innej dziwce która leci na coś takiego.... nie mi ..- odwróciłam się i ujrzałam Walery jak przypatrywała się tej całej sytuacji. Byłam wściekła a zarazem bardzo było mi wstyd za siebie...
-Jedziemy ? - powiedziała Walery stojąc z misiem z poczuciem winy.
- Tak skarbie juz jedziemy możesz zakładać buty - powiedziałam ze szczerym uśmiechem na twarzy. Szczerym bo nie umiem się do niej uśmiechnąć jak wczoraj rano, nie znałam jej.
- A Niall nie jedzie ?
- Niall ma dzisiaj gorszy dzień nie chce nam przeszkadzać, ale jak mu się poprawi to do nas dołączy- mówiłam do niej zakładając jej kurtkę.- Samochód jest otwarty, ja spakuje torebkę i zaraz będę -Dobrze. - Zaczęłam ubierać się i pakować potrzebne rzeczy biegając po domu
- Weź klucze, może mnie nie byc - popijal kawę jak by nic a nic kilka minut temu się nie wydarzyło. Wzięłam te klucze i Rzuciłam na białe płytki.
- Zadzwoń jak zmądrzejsz - powiedziałam dochodząc do drzwi.
-Becky....
- Cześć Niall - Zamknęłam drzwi i wsiadłam do samochodu. W trakcie jazdy była cisza.
- Co nic nie mówisz Walery ?
- Przepraszam Becky..
- Za co ty mnie przepraszasz skarbie ?
-Za to ze pokłóciłaś się z Niallem przeze mnie .
- Nie to nie przez ciebie. Po prostu ludzie dorośli tak mają ze nieraz się ze sobą kłócą  ale to mija :) Twój brat miał dzisiaj zły dzień. Każdemu to się zdarza.
- Napewno ?
- Tak nie martw się skarbie. Dzisiaj jedziemy się bawić tak ?
-Tak Tak Tak !!
Weszłyśmy do "krainy dzieci "  ze tak to nazwę haha. Jedynie co Walery powiedziała to 'woow' zaczęła się bawić, zamówiłam sobie kawę i myślałam nad zachowaniem Nialla. Mój telefon zaczął dzwonić, byłam przekonana ze to Niall. To był Harry.
Cześć Harry
Cześć Becky
Co tam ciekawego ?
Nic ciekawego, wszystko po staremu. Słyszę jakieś dzieci... gdzie ty jesteś ?
Haha no bo odwiedziła nas siostra Nialla-Walery i zabrałam ja. Świetnie się bawi.
Niall jest z tobą ?
Nie... jest w domu, pokłócilismy się przed naszym wyjściem. Harry mam dosyć jego zachowań.
Chcesz się spotkać pogadać ?
Nie wiem czy ...
Becky chce ci pomoc... znam Nialla dużo lat.. i znam jego zachowania.
Nie mam z kim zostawić Walery.
Nie możesz zawieść ja do Nialla ?
Słyszała jak się pokłóciliśmy, ona tez nie chce tam wracać. Może Lucy się zgodzi się nią zaopiekować.
No właśnie wyślę Ci adres kawiarni w której się spotkamy okej ?
okej
Dozobaczenia
Dozobaczenia .
Walery się wybawila do upadłego bo musiałam ją  na rękach znosić  hahaha.
-Walery chcesz poznać moja przyjaciółkę Lucy ?
- A jest taka sama jak ty ?
- Wydaje mi się ze jeszcze lepsza !
- Chce chce !
Zawiozłam ja do Lucy, wytłumaczyłam jej sytuację i pojechałam do wyznaczonego miejsca przez Harrego. Wykwintna kawiarnia, wielkia była.
-Becky!- krzyknął Harry i pomachał do mnie.
- Hej Harry
-Cześć
-Powiedz mi co się z nim dzieje.
- O co konkretnie ci chodzi ?
- Nie wiem jak ci to wytłumaczyć ale jak się przebierałam to stałam tyłem do niego a on leżał na łóżku a kiedy się odwróciłam ...
-on był przed tobą
-Tak..  skąd to wiesz ? - wypił łyk kawy i nie patrzył mi się w oczy.
-no wiesz... ten...
-Mów Harry
Wziął głęboki oddech - znałem jego "dziewczyny" tez mi coś takiego mówiły.
- Chciałabym z nimi poroz...
- Becky... nie.
-Dlaczego?
- Wiesz ze to się Niallowi nie spodoba...
- Harry ja nie mam pojęcia co się z nim dzieje. Po tym Pogłaskał mnie po policzku i odszedł. Jeszcze nie chce mi nic powoedziec o swoim bracie.
- Greg ? Ma przyjechać do Londynu ?
-Nie. Znasz go ?
- Nie.
- Znasz...
- Znam. Nic ci o nim nie powiem. Lepiej jak o nim nie będziesz wiedziała. Jest potworem jak.... - ugryzl się w język.
-jak ?
-nie ważne.
- Jeszcze więcej tych tajemnic. Powiesz mi o co chodzi ? Dlaczego potwór ?
- Nie.mogę ci powoedziec Becky
- Dobrze. - Wstałam zabrałam swoje rzeczy - Sama sie dowiem. - odeszłam. Nie lubię jak ktoś coś przede mną ukrywa. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu , swojego domu...
-Jestem ! - Zamknęłam drzwi i kierowała się na górę.
W salonie siedział Niall.- Co ty tu robisz ?
- Gdzie byłaś ? -Zapytał, był zły...

czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział 12 Walery

Nie wiedziałam co powiedzie, Tata? Niall? miało być bez żadnych tajemnic ...była w szoku, racja byli do siebie podobni. 
- Proszę wejdź do salonu usiądź sobie- posłałam je sztuczny uśmiech i pognałam na górę do Nialla dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. 
- Wychodź z tej łazienki - powiedziałam przez zęby. łzy znów zaczęły wypełniać moje powieki . Wyszedł z niej, chciałam mu przywalić ale się powstrzymałam. 
- Co się stało ? Kto to był ?- zapytał się, patrzcie jakie niewiniątko.
- Powiedz mi. W co ty grasz? Wczoraj błagałeś, rzucałeś się na ziemię odstawiałeś jakieś szopki mówiłeś że mnie niby ' kochasz'. A następnego dnia czekają na mnie nowe niespodzianki związane z tobą 
- Powiesz mi o co ci chodzi?
- W salonie siedzi twoja córka 
- Daj mi to wyjaśnić. 
- Nie. Tu nie ma nic do wyjaśniania. Powiedz mi jeszcze że masz kochającą żonę ! Ty jesteś chory, co chcesz zyskać dzięki mnie ?
- Możesz mnie przez chwile wysłuchać ?
- NO słucham 
- To nie jest moja córka, tylko siostra. To może być dziwne ale poprosiłem ja o to że jeżeli otwiera jakaś dziewczyna ma się przedstawić jako moja córka.
- Po co ?
- Bo jak już dobrze wiesz, nie chce.... nie chciałem, stwarzać stałych związków. - E serio to jest chore ale nerwy mi opadły.
- Jesteś chory- powiedziałam i go przytuliłam i zaczęłam chichotać Bo to było chore a wręcz zabawne hahaa.
- Wiem. Chodź pójdę cię jej przedstawić- zeszliśmy na dół, dziewczynka krzyknęła ' Tata!' i rzuciła się na..brata? haha wiem, dziwnie to brzm, nawet nie wiem jak to opisać haha
- Ona już wie.  Ma na imię Becky - powiedział jej szeptem, ale usłyszałam to bo nie stałam daleko.
- To jest twoja prawdziwa dziewczyna ? - też mówiła mu szeptem.Niallowi nie zmywał się uśmiech z twarzy do póki nie powiedziała tego zdania.
- Chcesz coś do picia?- Opuścił ją na ziemię i poszedł do kuchni do kuchni zrobić coś małej siostrze do picia. Nie rozumiem... Czemu nie odpowiedział jej na te pytanie ? Ten chłopak jest bardziej skomplikowany niż mi się wydaję...
Dziewczynka spojrzała się na mnie a ja posłałam jej opiekuńczy uśmiech. - Chodź Becky.- powiedziała łapiąc mnie za rękę i prowadząc do kuchni, zachichotałam. Usiadłyśmy we dwie przy stole a Niall przygotowywał dla siostry coś do picia.
- Jak masz na imię?
- Walery - spojrzała mi prosto w oczy i się uśmiechnęła. Teraz zobaczyłam jaka jest podobna do Nialla. Przyszedł Niall, musiałam z nim to sobie wyjaśnić ale nie przy Walery.
- MM.... Walery? Chciałabyś może pooglądać bajki ?
- Tak ! Tak ! Bardzo ! A pooglądasz je ze mną?
- Włączę ci i zaraz przyjdę, muszę wziąć coś z sypialni
- No dobra.- Wzięła kubek i usiadła na kanapie przed wielkim telewizorem, kiedy włączyłam jej telewizor wpadła w trans.
- Góra.- Powiedziałam do niego przez zęby, słyszałam że idzie za mną, kiedy weszłam do korytarza poczekałam aż wejdzie.
- Polubiła cię- powiedział z uśmiechem
- Powiedz mi do jasnej cholery o co tu chodzi, wstydzisz się mnie ?
- Nie rozumiem..
- A mi się wydaję że rozumiesz. Dziecko zapytało się ciebie czy jestem twoją nową dziewczyną. Ty nic nie odpowiedziałeś.
- Becky dobrze wiesz że jestem pierwszy raz w takiej sytuacji...
- Piepszysz każde dziewczyny które wpadną ci w ręce i mówisz to otwarcie swojej ośmioletniej siostrze, a boisz sie jej powiedzieć że jestem twoją dziewczyną? Szczerze ? To na jej miejscu wolałabym usłyszeć ' Tak to ona' i bym odetchnęła z ulgą a nie wysłuchiwać że mój brat jest jakimś alfonsem. Wiem Niall że to jest chamskie ale ty chyba inaczej nie umiesz tego zrozumieć, to jest twoja rodzina.
- Przepraszam.
- Słuchałeś w ogóle co do ciebie mówiłam ?

- Porozmawiamy wieczorem
- Okej. Powiedz jej to, zobaczysz że nie będziesz żałował, zaufaj mi - stykaliśmy się nosami i lekko musnęłam jego usta.
- Dobrze.
Zeszliśmy do Walery.- Becky ! Chodź ! Opowiem ci o czym jest ta bajka ! - krzyczała do mnie pełna radości mała blondyneczka . Ona jest naprawdę słodka.
- Już idę- dziewczynka opowiadała mi jakąś bajke o księżniczkach a ja widziałam w ramach czarnego telewizora że Niall nie spuszcza z nas wzroku. Kiedy dziewczynka zachichotała i ja z nią, Niallowi pojawił się uśmiech na twarzy.
- Chodź do nas - powiedziałam do niego darząc go uśmiechem. Stał i myślał czy podejść czy nie, jednak zdecydował się przyłączyć do nas.
- Dobra koniec tych bajek, może jakiś film.- złapał pilota i opadł na kanapę, wiedziałam że to jest zabawa.
- Nieee... - powiedziałyśmy obie śmiesznym grymasem.
- Bez dyskusji- był poważny ale widziałam jak lekko się uśmiecha.
- Oddaj tego pilota.- powiedziałam wyciągając rękę w jego stronę, spojrzał mi prosto w oczy.
- To sobie go weź - zaczął wyciągać rękę do góry a ja leżałam na nim i próbowałam go mu zabrać.
- Coś ci nie wychodzi- spojrzałam się do góry on patrzył się na mnie. Pocałowałam go i pogłębiłam pocałunek. To była część moje planu, dzięki temu Niall powoli opuszczał rękę w której znajdował się pilot. Jeszcze troszkę.... i.... MAM!. Odsunęłam się od niego i oddałam pilota Walery a ona pokazała język Niallowi.
- To było nie fer - powiedział.
- Wszystko jest fer, jesteś nachalny haha
- Nie... to się nazywa uzależnienie. - Spojrzałam się na niego nie wiedziałam o co mu chodzi.- Gdy mnie całujesz nie mogę się odsunąć, nic nie mogę zrobić.Jesteś moim własnym narkotykiem.- powiedział szepcząc mi do ucha. Nie wiedziałam co odpowiedzieć...
Cały dzień spędzony na kanapie, Mała dziewczynka którą zaczynałam kochać i chłopaka... którego też zaczynałam kochać,,,, znowu. Wybiła godzina 23, Walery słodko zasnęła na kanapie.
- Niall? Zaniesiesz ją na górę?
- Tak jasne.
Powiem wam, że ten widok był powalający. On ją unosił tak powoli, lekko, z miłością.Zaniósł ją na górę.
- Becky- krzyknęła mała dziewczynka.  Weszłam do pokoju w którym leżała.
-Tak? Coś się stało?
- Nie, chciałam powiedzieć że chciałabym mieć taką mamę jak ty Becky- i w tym momencie zakochałam się w tej dziewczynce, pokochałam ją jak własną..... córkę?
- A ja taką córkę jak ty - czułam ciepło w środku.
- Kocham cię mamo - o boże... czy ona przed chwilą powiedziała do mnie mamo? Zatkało mnie, powiedziałam dobranoc ucałowałam ją w czoło i wyszłam.
- Skarbie naprawdę przepraszam za nią, zapomniałem że ma tu przyjść
- Niall...
- Boże jaki ja jestem debil
- Niall..
- Narzucam ci jakiegoś bachora na głowę
- Niall...
- Co się stało?- zapadła chwila ciszy.
- Ona powiedziała do mnie mamo- Zapadła cisza. Spojrzał mi prosto w oczy a później przeszedł koło mnie i poszedł do sypialni, poszłam za nim. Weszłam, stał przy wielkim oknie i się patrzył. Usiadłam po cichu na końcu łóżka.
- Mieliśmy porozmawiać
- O czym ?
- O Walery.
- Jest moją siostrą. Ma osiem lat. Coś jeszcze?
- Co ci jest ?
- Dobranoc Becky.- Poszedł do sypialni, poszłam za nim.
- Mieliśmy być wobec siebie szczerzy... chyba że mi nie ufasz...
- Ufam ci.
- Więc powiedz o co ci chodzi.- Usiadł na łóżku a ja się do niego przysiadłam.
- Jest nas troje.
-  troje?
- Ja, Walery i Greg
- Czemu mi nic nie powiedziałeś że masz brata.
- Jak dla mnie on nie istnieje i chciałbym żeby dla ciebie też nie istniał więc nie dopytuj się o niego, bo to może się źle skończyć dla nas wszystkich- powiedział patrząc mi w oczy, jak to ja bardzo chciałam go poznać....
- Ale chciałabym go poznać
- Ale go nie poznasz!
- Dlaczego?
- On jest potworem, uwolniłem się od niego , nie chce żeby przyszedł znów do mojego życia i mi je zepsuł. - był zły, nie wiem co między nimi zaszło ale musieli się bardzo pokłócić żeby Niall mówił na niego ' potwór ' - Temat uważam za zakończony.
Nie chciałam dalej drążyć tego tematu bo wiedziałam że nic dobrego z tego nie wyjdzie. Postanowiłam go uspokoić.
- Przepraszam - Przytuliłam go bardzo mocno.
- To ja przepraszam.- musnęłam jego wargi - zaraz przyjdę zapomniałem telefonu z kuchni, kładź się już
- Okej
*Niall*
Znając Becky będzie szukać Grega.... nie powinienem jej o nim mówić. NIe mogłem namierzyć telefonu, gdy usłyszałem wibracje znalazłem go... Dzwonił.... Greg.
-Cóż za niespodzianka
- Witaj bracie
- Czego chcesz. Prosiłem cię żebyś raz na zawsze zostawił mnie w spokoju.
- ooooo... ja też się za tobą stęskniłem. Powiedz mi... jak ci się układa w Londynie.... ponownie.
- Wiesz, jest tutaj wspaniale, nie tak jak poprzednim razem
- Czy stoi za tym jakaś dziewczyna? ...... Becky. Mam rację?
- Nie waż się jej tknąć
- Spokojnie bracie. Nie będę ci zabierać tego, co może ci się przydać hmmm? Cóż za agresja... widać że nie uświadomiłeś jeszcze swojej wybrance kim... lub... może czym jesteś?
- Nie, nie dowiedziała się
- Ouuuu....stąpasz po kruchym lodzie bracie..
- I nigdy się nie dowie. 

niedziela, 21 września 2014

Rozdział 11 Biały dom

Patrzyli się na siebie.
- Yyy... to jest mój kolega Niall- Powiedziałam podchodząc do Maxa a on położył rękę na moim barku . Nadal nie spuszczał wzroku z Nialla.
- Kolega? Powiedziałbym że coś więcej.. niż tylko ' Kolega' - Dopowiedział swoje dwa grosze Niall. Po tym zdaniu Max usunął swoją rękę z mojego barku. Boże co za matoł.
- Nigdy mi nie mówiłaś że masz chłopaka- Powiedział Max spoglądając na mnie.
- Bo nie mam- Spojrzałam się na Nialla a on spuścił głowę.
- Chciałem żebyś była bezpieczna - powiedział szeptem.
- Bezpieczna?! To po chuj tu przyszedłeś?! - Wydarłam się na niego, nie obchodziło mnie że przy mnie stoi Max. Nic nie rozumie, nigdy mu nie opowiadałam o Niallu
- Bo Cię Kocham!!!- Wydarł się w moją stronę.
- Kochasz?! Czy ty wiesz co to znaczy słowo kochać?! Tak mnie kochasz że powiedziałeś że musimy trzyma się od Ciebie z daleka?! Ta cała Amanda czy jak jej tam miała racje....- uniósł na mnie wzrok - Ty nie umiesz kochać ....
- Naucz mnie. - Powiedział, wpatrywał się we mnie.
- Żartujesz sobie ?! Po tym co mi zrobiłeś?! Wypróbuj to sobie na innej naiwnej dziewczynie, o mnie zapomnij. - Po moich słowach, padł na kolana. Szczęka by mi prawie opadła oboje z Maxem się odsunęliśmy o mały kroczek.
- Becky przepraszam cię za to co zrobiłem , jestem palantem, ale przez te trzy miesiące zrozumiałem jaka jesteś dla mnie ważna i naprawdę chcę się zmienić,błagam cię, nie przeżyję następnego poranka, chce widzieć ciebie leżącą koło mnie lub mieć świadomość że jesteś ze mną.Żadnych tajemnic. Kocham Cię Becky, i ja wiem że ty mnie też, naprawdę chcę się zmienić dla ciebie, pomóż mi- O Kurde.... Pierwszy raz słyszałam coś takiego, łzy jak zwykle zaczęły wypełniać moje powieki. Pierwszy raz ktoś powiedział mi coś takiego, pięknego, kochanego, prosto z serca, ale nie wiem czy sytuacja się nie powtórzy   ...
- Wybacz mu..- Powiedział Max. On wiedział co czuję, wiedział że nie wiem co robić, zna mnie krótko a myśli dokładnie jak ja.
- Wstań- Powiedziałam, po czym wstał. Spojrzałam się na niego. Mocno go przytuliłam a on mnie. Teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo mi go brakowało, jak brakowało mi jego zapachu, jego bijącego nierównym tempem serca. Miał racje, kocham go, i chyba nigdy nie przestane...
- Nigdy więcej nie rób czegoś takiego
- Nigdy. Przyrzekam. Kocham Cię Becky..
-Też Cię Kocham Niall - Po skończonym uścisku, blondyn wbił się w moje usta. Łapaliśmy chwilowe oddechy, przez ten długi pocałunek.
- Nie wyobrażasz sobie jak mi ciebie brakowało Becky.... ale byłem głupi....nigdy więcej cię nie opuszczę ...- mówił przerywają na kilka sekund nasz pocałunek.
Obiecałam sobie że nie ważne co by zrobił nie wybaczę mu tego... widać.... że naprawdę.... go kocham....
Przytulił mnie jeszcze raz - Zanocujesz dzisiaj u mnie?- zadał mi pytanie.
- Nie wiem Niall czy to dobry pomysł...- serio, nie wiedziałam czy byłoby to dobre wyjście z tej całej sytuacji...
- Błagam, nie widziałem cię 3 miesiące, stęskniłem się za tobą i twoim ciałem - i bumm! Jego jedno zdanie może przekonać mnie do wszystkiego, nie wiem jak on to robi. Po prostu uginają się pode mną kolana.
Po skończonej zabawie na AFTER PARTY poszliśmy z Niallem do samochodu. Chciałam skręcić po ciuchy do domu.
- Niall , moglibyśmy do mnie na chwilę pojechać?
- Po co?
- Jak to po co. Muszę sobie wziąć jakieś rzeczy na jutro.
- Coś ci wymyśle - Chyba sobie jaja robi.
- Niall?!
- Ale bez nerwów kochanie - Pogłaskał mnie po udzie, a mi w momencie opadła złość. Czy on czyta w moich myślach?! No kurde, jedno jego słowo a ja wymiękam.... Muszę chyba iść się leczyć ....
Podjechaliśmy znów pod ten dom, gdzie zaczęły się te negatywne rzeczy w naszym... ummm... ' związku', jeżeli można to nazwać związkiem.
- Ej... Uśmiechnij się - Powiedział Obejmując dłońmi moją twarz. Jak mam się uśmiechać jak te miejsce przynosi mi złe wspomnienia?
- Te miejsce przynosi do mojej głowy złe wspomnienia  - Przycisnął lekko moją głowę do jego torsu i objął mnie. Staliśmy tam dobre 6 minut, poczułam że mi zimno, więc odsunęłam się od niego złapałam go za rękę a on poprowadził nas w stronę domu. Nic się nie zmieniło.
- Tą część domu widziałaś, chodź, oprowadzę cię po górze- poszłam za nim. Pokazał mi wielką łazienkę, salon do gier z pełnym wyposażeniem , garderobę ! Ostatnie drzwi..
- A to moja sypialnia - otworzył drzwi a pierwsze co mi się rzuciło w oczy to wielkie łóżko. Przed nim na ścianie wisiał wielki plazmowy telewizor, dwie wielkie szafy a nad łóżkiem wisiał piękny obraz przedstawiający pustynię. było zbyt ciemno żebym mogła powiedzieć jakiego koloru są ściany. Musiałam zadać mu jedne pytanie.
- Dużo dziewczyn leżało już  w tym łóżku ?
- Żadna.
- Miało być bez żadnych tajemnic
- Nigdy nie przyprowadzałem dziewczyn do domu.
- Kłamiesz w żywe oczy. - to jest przecierz niemożliwe żeby żadna dziewczyna nie spała z nim tutaj.
- zawsze wynajmowałem pokój w hotelu i tam to z nimi robiłem- spuścił głowę - no... wiesz ci robiłem. .
- co było minęło Niall. - taka jest prawda. Korciłonie bardziej do pytać się czemu nie przyprowadzał ich do siebie do domu....- ale czemu nie przyprowadzałeś? - no musiałam zadać te pytanie!!!!!
- Nie lubie jak po domu mi chodzą jakies obce laski - spuściłam głowę. Czyli ja tez nie jestem tu mile widziana?  - Ale ty nie jesteś mi obca ..... i uwielbiam jak chodzisz rano po domu szykując cos do jedzenia. szeroko sie uśmiechnął i ja tez nasze noski sie stykały lekko.- za tym tez bardzo tęskniłem.
-hmmm.... ale za jedzeniem czy za mną ?
- Za toba i za jedzeniem które przygotowywałaś.  - musnął lekko moje usta.
- serio? - powiedziałam żartobliwie i teraz ja musnęłam jego wargi.
-serio.-Powiedział szeptem i pogłębił pocałunek. Złapał mnie za uda i bez problemu podniósł do góry a ja oplotlam nogi wokół jego bioder, nadal nie odrywając swoich ust od moich. Przeniósł nas na łóżko. - Jak już powiedziałem,  stęskniłem sie za tym ciałem - no nie. On wie jak doprowadzić moje serce do najszybszego bicia. Nie bawił sie guzikami od mojej NOWEJ koszuli tylko ją rozerwał.
- Niall to byla nowa bluzka- ledwo powiedziałam ale powiedziałam!  Chichocząc przy tym.
- Jutro ci kupię nową- nadal nie odbywał się od moich ust. 
I chyba nie będę mówić co było dalej po mam nadzieje że każdy się domyśla hahaha.
*później*
Leżałam tam całkiem naga. Łapaliśmy nie równomierne oddechy. Po częściowym ochłonięciu zdałam sobie sprawe że nie mam żadnych ciuchów a bluzka leży na podłodze cała porwana.
- Niall?
- Tak skarbie?
- Dałbyś mi jakąś koszulkę bo nie mam swojej,- wiedziałam ze jestem cała czerwona hahaha.
- jasne jasne juz daje - wstał i podszedł do szafki. Nie mogłam oderwać oczu od jego ciała. Był tylko w białych bokserkach. Każdy mięsień napinał sie z jego kolejnym ruchem. -halo Becky masz tu bluzkę. 
- ojej przepraszam. O dzięki wielkie.
- Na co sie tak patrzyłaś ? - miałam byc szczera.
- Na ciebie. Bo twoje ciało jest boskie. Za niedługo nie będę mogła siie do ciebie do pchać bo będziesz otoczony mnóstwem dziewczyn.
- Zawsze będziesz mogła mnie dotknac przytulic czy cokolwiek bedzoesz chciała zrobić,  ponieważ ja zawsze bede przy tobie- pocałowałam go za to. To było słodkie *-*   Założyłam jego bluzkę i wróciłam do spania.
Obudziłam sie rano i nie mogłam uwierzyć. To nie był sen... to sie działo naprawdę. .. zeszłam z łóżka i poszłam na dół zrobic sobie i Niallowi kawę i jakieś śniadanie.  Słyszałam jak schodzi po schodach,  zaspany ale i tak wyglądał perfekcyjnie. Podszedł do mnie i pocałował mnie w ust
- cześć kochanie.
- hej .
- co tam gotujesz ? - położył głowę na moim ramieniu i złapał moje biodra.
-ummm.. jajecznicę
- mmm...
Po skończonym jedzeniu Niall poszedł sie ogarniać a ja sprzątałam po śniadani. Nagle ktos zapukał do drzwi.
-  Niall?! Ktoś puka!
- Otworzysz skarbie?
Podeszłam do drzwi  przed nimi ukazala sie mala blond włosa dziewczynka o niebieskich oczach
- Dzień dobry- powiedziała
- dzień dobry  w czyms mogę ci pomoc
- ummm... tutaj podobno mieszka mój tata ma na imię Niall.....
-

sobota, 16 sierpnia 2014

Rodział 10 Max

Mijały tygodnie, miesiące powoli zapominałam o nim.
Zapewne pytasz co się działo przez ten czas bez niego ? Zmieniłam pracę, Garry dalej się do mnie nie odzywa chociaż wysyłam mu milion wiadomości. Lucy postanowiła sprzedać swoje mieszkanko i zamieszkać u mnie na stałe, na samym początku kiedy przyjeżdżał Liam, przypominało mi się o Niallu. A jeżeli  chodzi o Lucy i Liama to są parą! świetnie  razem  wyglądają, cieszę się z jej szczęścia.
A jeżeli chodzi o moją pracę to zawsze uwielbiałam tańczyć ! Zostałam przyjęta do szkoły muzycznej, gdzie występujemy na koncertach razem z jakąś gwiazdą która przyjedzie do Londynu i szuka świetnej choreografii.  Jeżeli chodzi  o chłopaka, na razie nie szukam, dość mam tego.Szykuję się do pracy słyszę jak Lucy i Liam kręcą się po domu postanowiłam zejść do nich na dół.
- Nie ma z nim żadnego kontaktu od tych trzech miesięcy- Mówi Liam do Lucy. Nie wiedziałam o kogo chodzi, wiem że to nie ładnie się wtrącać ale musiałam wiedzieć o kogo chodzi.
- Z kim nie ma kontaktu ?
- Z Niallem - Powiedziała Lucy łapiąc się za głowę .
- Ale jak to ? - usiadłam i wsłuchiwałam jak Liam opowiada.
- Nie odpiera telefonów, nie odpisuje na sms od nikogo, nie otwiera drzwi, nie wiem co się z nim dzieje.
- Może wyjechał?- Zaproponowałam
- Nie, słyszeliśmy jak tłucze butelki, mamrotał pod nosem żebyś się odezwała do niego. On pije, pije w dużych ilościach, zaczynam się o niego martwić - Ja też zaczynałam.
- Ale... Liam.. to nie....
- Ja rozumiem Becky że nie chcesz go znać, i że to nie twoja wina tylko jego. błagam cię, pojedź tam ze mną i powiedz mu coś
- Ale co ja mam powiedzieć?
- Cokolwiek, daj mu jakiś znak że nadal tu jesteś.
Miałam dylemat, chciałam zapomnieć o nim raz na zawsze, ale z drugiej strony martwiłam się o niego, on może sobie coś zrobić tam.
- No okej ale później musisz odwieść mnie do pracy.
- Jasne nie ma sprawy, to chodź. - Poszłam po rzeczy potrzebne na trening pożegnałam się z Lucy i wyszliśmy. Droga przebiegała w ciszy, podjechaliśmy pod dom i od razu powróciły wspomnienia z tamtego wieczoru.
- Jesteś gotowa ?
- Tak .- Kłamałam, nie jestem , nie chce tu być.
- Niall... Niall słyszysz mnie?- mówił Liam - Przywiozłem kogoś...- Kwinął do mnie głową, a ja nie wiedziałam co mam powiedzieć..
- NIall to ja Becky - słyszałam jak zmierza w stronę drzwi - Otwórz te drzwi... - prosiłam go ...
- Odejdź Becky ...- miał okropny głos... nie chciałam myśleć nawet  jak on wygląda.
- Niall proszę cię - PO tych słowach rozbił butelkę o drzwi , przestraszyłam się i odeszłam kilka kroków.
- Powiedziałem odejdź ! Nie przychodź tu ! Bo zrobię ci krzywdę ! - złość zaczęła zalewać moje ciało od góry do dołu
- Nie ma sprawy ! Uwierz że nie chce tu być ! Ale twoi przyjaciele się o ciebie martwią ! Zrobiłam to dla nich ! Więc wyjdź z tego jebanego domu i odezwij się do przyjaciół po oni też się martwią !!
- Odejdź.
- Chodź Liam, bo się spóźnię. - Poszłam do samochodu zapięłam pasy i czekałam na Liama.
- Przepra...
- nie masz za co - nie miał za co, to on powinien się wstydzić a nie jego przyjaciele.
W drodze za wibrował mu telefon, nie czytałam ale wiadomość była długa, przypuszczałam że od Nialla.
- Becky dziękuję ci ...
- Odezwał się ? - Uśmiechnął się do mnie i kiwnął twierdząco głową. Nie ukrywam, byłam ciekawa co napisał ale nie wiem czy powinnam o to pytać, kiedy wydarłam się na niego tak. Chyba Liam wziął by mnie za idiotkę, zaryzykowałam. - Co napisał ?
- umm' przepraszam za te kilka miesięcy Bracie, ale nie mogłem się pozbierać. Dotarło do mnie że was zaniedbywałem i denerwowałem.Przepraszam cię Liam i resztę chłopaków, wpadlibyście do mnie?'
NIc nie napisał o mnie. Z jednej strony się cieszyłam a z drugiej byłam smutna ugh... nie ważne ...
Dojechaliśmy pod studio...
- Jeszcze raz ci dziękuję Becky
- Nie ma za co.
- Miłej pracy !
- Dzięki!- Zamknęłam drzwi i kierowałam się w stronę budynku.
Próba przebiegła dobrze, męcząco. Wiem że mamy koncert 'London Festival  ', zawsze chciałam na nim być!. Jest on za tydzień w sobotę. Jak każda dziewczyna od nas z grupy  dostałyśmy po 7 wejściówek (AFTER PARTY). Przebierałam się kiedy telefon dał mi znak że dostałam sms. Tak właśnie myślałam że Lucy !
ughh.. w co ona mnie wplątuje?
Ubrałam się, pożegnanie z nowymi koleżankami z pracy i można wychodzić! Wsiadłam do samochodu, zostałam uściskana przez Lucy i ruszyłyśmy do kawiarni, po drodze śpiewałyśmy swoje ulubione piosenki które leciały w radiu, nie obeszło się bez wygłupów. Weszliśmy do kawiarni i usiadłyśmy przy barze.
- Umm.. poprosimy dwie duże expresso - powiedziała Lucy do przystojnego chłopaka po drugiej stronie lady.
- To wszystko?
- tak dziękuję.- Odszedł.
- Opowiadaj mi jak tam ta sytuacja z Niallem
- Co? Niall? aaa too.. ummm.. już jest wszystko okej, przeprosił chłopaków i jest okej
- Ale jak to zrobiłaś?
- Um.. wystarczyło tylko powiedzieć parę słów z nutką złości - Uśmiechnęłam się do niej. Lucy patrzyła się raz na mnie raz za mnie i się uśmiechała, odwróciłam sięi zobaczyłam tylko tego kelnera który się do mnie uśmiechnął, odwzajemniłam.
- Coś nie tak?
- Ten kelner cały czas się na ciebie patrzy. A brzydki nie jest Becky.- Znam ten uśmiech, nie lubię flirtować z chłopakami i to jeszcze po takiej sytuacji nie chcę mieć  chłopaka.
- Lucy.. mam dość chłopaków jak na ten czas.
- Becky, minęło już 3 miesiące, nie możesz być wiecznie sama i czekać aż Niall do ciebie wróci, to dureń, musisz zacząć życie od nowa, bez niego- Ja nie umiem żyć bez niego, chociaż Lucy ma racje, to co było, minęło. Trzeba zacząć życie od nowa, ale serio... ten kelner jest bardzo przystojny. Myślę że jeżeli Lucy nie byłaby teraz z Liamem ciekłaby już jej ślinka hahaha .
- Niech ci będzie.
- Idzie. Chcę być z ciebie dumna - No nie mogę z niej! Ale postaram się.
- Oto twoja kawa- powiedział do Lucy
- Dzięki
- A to twoja - podał mi, spojrzałam się na niego, ciemna karnacja piękne białe zęby i dołeczki w policzkach.
- Dziękuję ummm... Max - spojrzałam na plakietkę, chyba nie wiedział co powiedzieć - Becky - wysunęłam rękę w jego stronę a on ją uścisnął.
- Miło mi. Umm..zaraz się do was przysiądę bo kończę pracę,nie macie nic przeciwko?
- Nie jasne że nie. - Poszedł na magazyn.
- I jak?- Byłam z siebie dumna
- Moja krew- Obie wybuchnęłyśmy cichym śmiechem.
Przyszedł Max bardzo szybko się poznaliśmy, pochodziliśmy trochę we trójkę po Londynie, wymieniliśmy się numerami.
Wiele przez ten tydzień się nie wydarzyło, jedynie to że zawsze po treningu odwiedzam kawiarnię u Maxa, znamy się tydzień a czujemy jakbyśmy znali się całe życie . Spędzam z nim prawie każdy dzień. Zaufałam mu i jest moim przyjaciele, tak wiem że to chore ale Max jest inny, mamy te same zainteresowania. On jest wspaniały, myślę że znów się zakochałam.
Nadszedł ten czas, London Festival jeżeli chodzi o wejściówki na AFTER PARTY to dałam jedną Lucy jedną Max'owi a resztę Lucy porozdawała nie wiem komu xD NIE WAŻNE!
Jestem już przebrana i strasznie się stresuję.
- Ej uśmiechnij się! - powiedział Max
- jak mam się uśmiechać jak zaraz będzie mnie oglądać milion ludzi! Max stresuję się - Serio się stresowałam. Przytulił mnie mocno.
- To przestań bo wiem że dasz sobie tam rade, powalisz ich na kolana! A ja będę  tu stał i patrzył jak się świetnie bawisz i co lepsze? Będę bardzo z ciebie dumny, nie myśl o tych ludziach
- Jezu Max uwielbiam cię - może więcej niż uwielbiam hymm? moja podświadomość ughh..zawsze...
- Pokaż na co cię stać
- Becky! Becky no chodź!- Krzyknęła koleżanka z grupy.
- Czekam tu na ciebie - Powiedział uwalniając mnie z uścisku
- Okej - Pobiegłam do grupy. Wyszłyśmy na scenę, zaczęłyśmy tańczyć.
- Dalej Becky ! Dajesz skarbie!- Usłyszałam Harrego a później Lucy . Znalazłam go, nadal byłam skupiona na tańcu, ale koło niego stał Niall, nic się nie zmienił przez ten czas, uśmiechnął się do mnie, nie patrz się na niego patrz co robisz ! Taniec !
- Becky uśmiech !- Krzyknął Max . Uśmiechnęłam się i nie patrzyłam się w bok. Koniec! Uff.... chyba się udało. Zeszłyśmy z sceny i zaczęłyśmy piszczeć że wypadło nam to znakomicie! Szukałam Maxa, musiałam podzielić się z nim tym szczęściem.
- Becky!- krzyknął a ja rozpędziłam się i wskoczyłam na niego przytulając mocno.
- Boże to było piękne ! Byłaś niesamowita ! - nasz uścisk dobiegł końca.- Pójdę poszukać mojej mamy bo gdzieś się błąka - powiedział. Właśnie MAMA! Musze jej napisać jak mi poszło!
- Okej będę za sceną-pokazałam na te ciemności,pocałował mnie w czoło i odszedł.ooo Słodkie. Poszłam za scenę i pisałam sms.
- Becky - Max? tak szybko ?- Możemy porozmawiać ? podświetliłam komórką .Niall, ŻE CO KURWA?!
- Nie mamy o czym Niall
- Chyba mamy
- Nie mamy
- Becky przepraszam ci, ja... ja po prostu nie mogę trzymać się z daleka od ciebie tak silnie na mnie działasz,proszę wróćmy do...
- Becky? Kto to jest ? - Powiedział Max patrząc na Nialla a Niall na niego. Widziałam złość wzrastającą w Niallu.
____________________________________________
JEST I 10 ! ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA!
JUTRO ZACZYNAM 11 !
PISAĆ CZY SIĘ PODOBAŁ ! <3
big love xx