czwartek, 25 grudnia 2014

Rozdział 12 Walery

Nie wiedziałam co powiedzie, Tata? Niall? miało być bez żadnych tajemnic ...była w szoku, racja byli do siebie podobni. 
- Proszę wejdź do salonu usiądź sobie- posłałam je sztuczny uśmiech i pognałam na górę do Nialla dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi. 
- Wychodź z tej łazienki - powiedziałam przez zęby. łzy znów zaczęły wypełniać moje powieki . Wyszedł z niej, chciałam mu przywalić ale się powstrzymałam. 
- Co się stało ? Kto to był ?- zapytał się, patrzcie jakie niewiniątko.
- Powiedz mi. W co ty grasz? Wczoraj błagałeś, rzucałeś się na ziemię odstawiałeś jakieś szopki mówiłeś że mnie niby ' kochasz'. A następnego dnia czekają na mnie nowe niespodzianki związane z tobą 
- Powiesz mi o co ci chodzi?
- W salonie siedzi twoja córka 
- Daj mi to wyjaśnić. 
- Nie. Tu nie ma nic do wyjaśniania. Powiedz mi jeszcze że masz kochającą żonę ! Ty jesteś chory, co chcesz zyskać dzięki mnie ?
- Możesz mnie przez chwile wysłuchać ?
- NO słucham 
- To nie jest moja córka, tylko siostra. To może być dziwne ale poprosiłem ja o to że jeżeli otwiera jakaś dziewczyna ma się przedstawić jako moja córka.
- Po co ?
- Bo jak już dobrze wiesz, nie chce.... nie chciałem, stwarzać stałych związków. - E serio to jest chore ale nerwy mi opadły.
- Jesteś chory- powiedziałam i go przytuliłam i zaczęłam chichotać Bo to było chore a wręcz zabawne hahaa.
- Wiem. Chodź pójdę cię jej przedstawić- zeszliśmy na dół, dziewczynka krzyknęła ' Tata!' i rzuciła się na..brata? haha wiem, dziwnie to brzm, nawet nie wiem jak to opisać haha
- Ona już wie.  Ma na imię Becky - powiedział jej szeptem, ale usłyszałam to bo nie stałam daleko.
- To jest twoja prawdziwa dziewczyna ? - też mówiła mu szeptem.Niallowi nie zmywał się uśmiech z twarzy do póki nie powiedziała tego zdania.
- Chcesz coś do picia?- Opuścił ją na ziemię i poszedł do kuchni do kuchni zrobić coś małej siostrze do picia. Nie rozumiem... Czemu nie odpowiedział jej na te pytanie ? Ten chłopak jest bardziej skomplikowany niż mi się wydaję...
Dziewczynka spojrzała się na mnie a ja posłałam jej opiekuńczy uśmiech. - Chodź Becky.- powiedziała łapiąc mnie za rękę i prowadząc do kuchni, zachichotałam. Usiadłyśmy we dwie przy stole a Niall przygotowywał dla siostry coś do picia.
- Jak masz na imię?
- Walery - spojrzała mi prosto w oczy i się uśmiechnęła. Teraz zobaczyłam jaka jest podobna do Nialla. Przyszedł Niall, musiałam z nim to sobie wyjaśnić ale nie przy Walery.
- MM.... Walery? Chciałabyś może pooglądać bajki ?
- Tak ! Tak ! Bardzo ! A pooglądasz je ze mną?
- Włączę ci i zaraz przyjdę, muszę wziąć coś z sypialni
- No dobra.- Wzięła kubek i usiadła na kanapie przed wielkim telewizorem, kiedy włączyłam jej telewizor wpadła w trans.
- Góra.- Powiedziałam do niego przez zęby, słyszałam że idzie za mną, kiedy weszłam do korytarza poczekałam aż wejdzie.
- Polubiła cię- powiedział z uśmiechem
- Powiedz mi do jasnej cholery o co tu chodzi, wstydzisz się mnie ?
- Nie rozumiem..
- A mi się wydaję że rozumiesz. Dziecko zapytało się ciebie czy jestem twoją nową dziewczyną. Ty nic nie odpowiedziałeś.
- Becky dobrze wiesz że jestem pierwszy raz w takiej sytuacji...
- Piepszysz każde dziewczyny które wpadną ci w ręce i mówisz to otwarcie swojej ośmioletniej siostrze, a boisz sie jej powiedzieć że jestem twoją dziewczyną? Szczerze ? To na jej miejscu wolałabym usłyszeć ' Tak to ona' i bym odetchnęła z ulgą a nie wysłuchiwać że mój brat jest jakimś alfonsem. Wiem Niall że to jest chamskie ale ty chyba inaczej nie umiesz tego zrozumieć, to jest twoja rodzina.
- Przepraszam.
- Słuchałeś w ogóle co do ciebie mówiłam ?

- Porozmawiamy wieczorem
- Okej. Powiedz jej to, zobaczysz że nie będziesz żałował, zaufaj mi - stykaliśmy się nosami i lekko musnęłam jego usta.
- Dobrze.
Zeszliśmy do Walery.- Becky ! Chodź ! Opowiem ci o czym jest ta bajka ! - krzyczała do mnie pełna radości mała blondyneczka . Ona jest naprawdę słodka.
- Już idę- dziewczynka opowiadała mi jakąś bajke o księżniczkach a ja widziałam w ramach czarnego telewizora że Niall nie spuszcza z nas wzroku. Kiedy dziewczynka zachichotała i ja z nią, Niallowi pojawił się uśmiech na twarzy.
- Chodź do nas - powiedziałam do niego darząc go uśmiechem. Stał i myślał czy podejść czy nie, jednak zdecydował się przyłączyć do nas.
- Dobra koniec tych bajek, może jakiś film.- złapał pilota i opadł na kanapę, wiedziałam że to jest zabawa.
- Nieee... - powiedziałyśmy obie śmiesznym grymasem.
- Bez dyskusji- był poważny ale widziałam jak lekko się uśmiecha.
- Oddaj tego pilota.- powiedziałam wyciągając rękę w jego stronę, spojrzał mi prosto w oczy.
- To sobie go weź - zaczął wyciągać rękę do góry a ja leżałam na nim i próbowałam go mu zabrać.
- Coś ci nie wychodzi- spojrzałam się do góry on patrzył się na mnie. Pocałowałam go i pogłębiłam pocałunek. To była część moje planu, dzięki temu Niall powoli opuszczał rękę w której znajdował się pilot. Jeszcze troszkę.... i.... MAM!. Odsunęłam się od niego i oddałam pilota Walery a ona pokazała język Niallowi.
- To było nie fer - powiedział.
- Wszystko jest fer, jesteś nachalny haha
- Nie... to się nazywa uzależnienie. - Spojrzałam się na niego nie wiedziałam o co mu chodzi.- Gdy mnie całujesz nie mogę się odsunąć, nic nie mogę zrobić.Jesteś moim własnym narkotykiem.- powiedział szepcząc mi do ucha. Nie wiedziałam co odpowiedzieć...
Cały dzień spędzony na kanapie, Mała dziewczynka którą zaczynałam kochać i chłopaka... którego też zaczynałam kochać,,,, znowu. Wybiła godzina 23, Walery słodko zasnęła na kanapie.
- Niall? Zaniesiesz ją na górę?
- Tak jasne.
Powiem wam, że ten widok był powalający. On ją unosił tak powoli, lekko, z miłością.Zaniósł ją na górę.
- Becky- krzyknęła mała dziewczynka.  Weszłam do pokoju w którym leżała.
-Tak? Coś się stało?
- Nie, chciałam powiedzieć że chciałabym mieć taką mamę jak ty Becky- i w tym momencie zakochałam się w tej dziewczynce, pokochałam ją jak własną..... córkę?
- A ja taką córkę jak ty - czułam ciepło w środku.
- Kocham cię mamo - o boże... czy ona przed chwilą powiedziała do mnie mamo? Zatkało mnie, powiedziałam dobranoc ucałowałam ją w czoło i wyszłam.
- Skarbie naprawdę przepraszam za nią, zapomniałem że ma tu przyjść
- Niall...
- Boże jaki ja jestem debil
- Niall..
- Narzucam ci jakiegoś bachora na głowę
- Niall...
- Co się stało?- zapadła chwila ciszy.
- Ona powiedziała do mnie mamo- Zapadła cisza. Spojrzał mi prosto w oczy a później przeszedł koło mnie i poszedł do sypialni, poszłam za nim. Weszłam, stał przy wielkim oknie i się patrzył. Usiadłam po cichu na końcu łóżka.
- Mieliśmy porozmawiać
- O czym ?
- O Walery.
- Jest moją siostrą. Ma osiem lat. Coś jeszcze?
- Co ci jest ?
- Dobranoc Becky.- Poszedł do sypialni, poszłam za nim.
- Mieliśmy być wobec siebie szczerzy... chyba że mi nie ufasz...
- Ufam ci.
- Więc powiedz o co ci chodzi.- Usiadł na łóżku a ja się do niego przysiadłam.
- Jest nas troje.
-  troje?
- Ja, Walery i Greg
- Czemu mi nic nie powiedziałeś że masz brata.
- Jak dla mnie on nie istnieje i chciałbym żeby dla ciebie też nie istniał więc nie dopytuj się o niego, bo to może się źle skończyć dla nas wszystkich- powiedział patrząc mi w oczy, jak to ja bardzo chciałam go poznać....
- Ale chciałabym go poznać
- Ale go nie poznasz!
- Dlaczego?
- On jest potworem, uwolniłem się od niego , nie chce żeby przyszedł znów do mojego życia i mi je zepsuł. - był zły, nie wiem co między nimi zaszło ale musieli się bardzo pokłócić żeby Niall mówił na niego ' potwór ' - Temat uważam za zakończony.
Nie chciałam dalej drążyć tego tematu bo wiedziałam że nic dobrego z tego nie wyjdzie. Postanowiłam go uspokoić.
- Przepraszam - Przytuliłam go bardzo mocno.
- To ja przepraszam.- musnęłam jego wargi - zaraz przyjdę zapomniałem telefonu z kuchni, kładź się już
- Okej
*Niall*
Znając Becky będzie szukać Grega.... nie powinienem jej o nim mówić. NIe mogłem namierzyć telefonu, gdy usłyszałem wibracje znalazłem go... Dzwonił.... Greg.
-Cóż za niespodzianka
- Witaj bracie
- Czego chcesz. Prosiłem cię żebyś raz na zawsze zostawił mnie w spokoju.
- ooooo... ja też się za tobą stęskniłem. Powiedz mi... jak ci się układa w Londynie.... ponownie.
- Wiesz, jest tutaj wspaniale, nie tak jak poprzednim razem
- Czy stoi za tym jakaś dziewczyna? ...... Becky. Mam rację?
- Nie waż się jej tknąć
- Spokojnie bracie. Nie będę ci zabierać tego, co może ci się przydać hmmm? Cóż za agresja... widać że nie uświadomiłeś jeszcze swojej wybrance kim... lub... może czym jesteś?
- Nie, nie dowiedziała się
- Ouuuu....stąpasz po kruchym lodzie bracie..
- I nigdy się nie dowie. 

2 komentarze:

  1. Nie mg doczekac sie next kocham tw blog i czekam

    OdpowiedzUsuń
  2. Halo, gdzie następny?! Pisz szybko bo ciekawość mnie zżera! <3

    OdpowiedzUsuń