poniedziałek, 26 stycznia 2015

Rozdział 13 Kawa

Otworzyłam oczy, spojrzałam na zegarek, jedenasta. Brawo Becky!Bardzo po cichu wstałam żeby nie obudzić Nialla.
- Gdzie idziesz? -zapytał się zachrypniętym głosem.
- Jak mnie usłyszałeś?
- Materac się poruszył.
- Nie poruszył- Chyba kłamał, bo nie widział co później miał powiedzieć.
- Po prostu mam dobry słuch. - Wyszłam z pokoju bez słowa. Weszłam do łazienki, szybka toaletka i musiałam iść się ubrać, więc znów weszłam do pokoju.
- Niall proszę cie wstań już wreszcie, mieliśmy dzisiejszy  dzień spędzić  z twoją siostrą a ty nadal leżysz w.... O MATKO! - Mówiąc do niego przebierałam się wiec byłam odwrócona gdzy chciałam odwrócić się w jego stronę on stał nade mną.
- Wstałem- powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Przestraszyłeś mnie, czemu nie słyszałam jak wstajesz  z łóżka?- Pogłaskał mnie po policzku i odszedł... co tu jest grane? O co mu chodzi ? Czy on coś przede mną ukrywa ? Dowiem się co się z nim dzieje...
Poszłam na dół ugotować śniadanie, Walery obudziła się i usiadła do stołu. Mówiła o tym jak chciałaby spędzić dzisiejszy dzień, Niall żartobliwie odmawiał jej dzisiejszych atrakcji.
-Becky pojedziemy ? proszę proszę proszę proszę - kochana dziewczynka.
- Pojedziemy - Nawet gdybym była w gorszym nastroju, na widok tej dziewczynki jak się cieszy sama buzia się uśmiecha. Te dziecko na taką pozytywna energię.
Po zjedzonym śniadaniu - Walery leć się ubierać bo zaraz będziemy ruszac - Dziewczynka pobiegła szybko na górę a ja zaczęłam sprzątać po śniadaniu.
-Musiałaś? -Zaczyna się.....
- O co ci chodzi ?
- Po co ją bierzesz na ta jakże świetna wycieczkę ?
- Bo sobie tego życzy
-Ona duzo sobie życzy.- Denerwuje mnie. Rzuciłam brudne naczynia do zlewu aż rozległ się huk po całym domu.
- Przecież to dziecko. Możesz się uspokoić ?! To jest twoja siostra. Nie będzie siedziała cały dzień przed telewizorem i oglądała jakieś bajki czy filmy. Nie chce być taka jak ty. Chce się bawić, korzystać z życia. Nie zabieraj jej tego z łaski swojej okej? - Byłam dumna z tego co mu powiedziałam, naprawdę to tylko dziecko... musi się bawić..
Patrzył się na mnie, nie mogłam odczytać nic z jego twarzy. Czy miał na myśli " może i masz rację" albo też " nie wtracąc się w moje życie rodzinne". Żadna z tych rzeczy :) to co zrobił nigdy nie przyszłoby mi na myśl. Wyłożył banknot.
-Na co mi te pieniądze ? - to tych słowach wyłożył następny banknot. - Możesz powiedzieć o co ci chodzi bo cię nie rozumiem.
- Ile mam tu pieniędzy wyłożyć żebyś została? - wmurowało mnie.
- Wiesz co ? Powiem ci coś... a może ci coś przypomnę :) Pamiętasz jak powiedziałeś jesteś inna niż wszystkie które miałem ? Może i pamiętasz ale nadal traktujesz mnie tak jak traktowales je. Miałeś się zmienić.... widać że ten czas nie nadejdzie.. A jeżeli chodzi o te pieniądze -wzięłam je do ręki - Możesz dać jakiejś innej dziwce która leci na coś takiego.... nie mi ..- odwróciłam się i ujrzałam Walery jak przypatrywała się tej całej sytuacji. Byłam wściekła a zarazem bardzo było mi wstyd za siebie...
-Jedziemy ? - powiedziała Walery stojąc z misiem z poczuciem winy.
- Tak skarbie juz jedziemy możesz zakładać buty - powiedziałam ze szczerym uśmiechem na twarzy. Szczerym bo nie umiem się do niej uśmiechnąć jak wczoraj rano, nie znałam jej.
- A Niall nie jedzie ?
- Niall ma dzisiaj gorszy dzień nie chce nam przeszkadzać, ale jak mu się poprawi to do nas dołączy- mówiłam do niej zakładając jej kurtkę.- Samochód jest otwarty, ja spakuje torebkę i zaraz będę -Dobrze. - Zaczęłam ubierać się i pakować potrzebne rzeczy biegając po domu
- Weź klucze, może mnie nie byc - popijal kawę jak by nic a nic kilka minut temu się nie wydarzyło. Wzięłam te klucze i Rzuciłam na białe płytki.
- Zadzwoń jak zmądrzejsz - powiedziałam dochodząc do drzwi.
-Becky....
- Cześć Niall - Zamknęłam drzwi i wsiadłam do samochodu. W trakcie jazdy była cisza.
- Co nic nie mówisz Walery ?
- Przepraszam Becky..
- Za co ty mnie przepraszasz skarbie ?
-Za to ze pokłóciłaś się z Niallem przeze mnie .
- Nie to nie przez ciebie. Po prostu ludzie dorośli tak mają ze nieraz się ze sobą kłócą  ale to mija :) Twój brat miał dzisiaj zły dzień. Każdemu to się zdarza.
- Napewno ?
- Tak nie martw się skarbie. Dzisiaj jedziemy się bawić tak ?
-Tak Tak Tak !!
Weszłyśmy do "krainy dzieci "  ze tak to nazwę haha. Jedynie co Walery powiedziała to 'woow' zaczęła się bawić, zamówiłam sobie kawę i myślałam nad zachowaniem Nialla. Mój telefon zaczął dzwonić, byłam przekonana ze to Niall. To był Harry.
Cześć Harry
Cześć Becky
Co tam ciekawego ?
Nic ciekawego, wszystko po staremu. Słyszę jakieś dzieci... gdzie ty jesteś ?
Haha no bo odwiedziła nas siostra Nialla-Walery i zabrałam ja. Świetnie się bawi.
Niall jest z tobą ?
Nie... jest w domu, pokłócilismy się przed naszym wyjściem. Harry mam dosyć jego zachowań.
Chcesz się spotkać pogadać ?
Nie wiem czy ...
Becky chce ci pomoc... znam Nialla dużo lat.. i znam jego zachowania.
Nie mam z kim zostawić Walery.
Nie możesz zawieść ja do Nialla ?
Słyszała jak się pokłóciliśmy, ona tez nie chce tam wracać. Może Lucy się zgodzi się nią zaopiekować.
No właśnie wyślę Ci adres kawiarni w której się spotkamy okej ?
okej
Dozobaczenia
Dozobaczenia .
Walery się wybawila do upadłego bo musiałam ją  na rękach znosić  hahaha.
-Walery chcesz poznać moja przyjaciółkę Lucy ?
- A jest taka sama jak ty ?
- Wydaje mi się ze jeszcze lepsza !
- Chce chce !
Zawiozłam ja do Lucy, wytłumaczyłam jej sytuację i pojechałam do wyznaczonego miejsca przez Harrego. Wykwintna kawiarnia, wielkia była.
-Becky!- krzyknął Harry i pomachał do mnie.
- Hej Harry
-Cześć
-Powiedz mi co się z nim dzieje.
- O co konkretnie ci chodzi ?
- Nie wiem jak ci to wytłumaczyć ale jak się przebierałam to stałam tyłem do niego a on leżał na łóżku a kiedy się odwróciłam ...
-on był przed tobą
-Tak..  skąd to wiesz ? - wypił łyk kawy i nie patrzył mi się w oczy.
-no wiesz... ten...
-Mów Harry
Wziął głęboki oddech - znałem jego "dziewczyny" tez mi coś takiego mówiły.
- Chciałabym z nimi poroz...
- Becky... nie.
-Dlaczego?
- Wiesz ze to się Niallowi nie spodoba...
- Harry ja nie mam pojęcia co się z nim dzieje. Po tym Pogłaskał mnie po policzku i odszedł. Jeszcze nie chce mi nic powoedziec o swoim bracie.
- Greg ? Ma przyjechać do Londynu ?
-Nie. Znasz go ?
- Nie.
- Znasz...
- Znam. Nic ci o nim nie powiem. Lepiej jak o nim nie będziesz wiedziała. Jest potworem jak.... - ugryzl się w język.
-jak ?
-nie ważne.
- Jeszcze więcej tych tajemnic. Powiesz mi o co chodzi ? Dlaczego potwór ?
- Nie.mogę ci powoedziec Becky
- Dobrze. - Wstałam zabrałam swoje rzeczy - Sama sie dowiem. - odeszłam. Nie lubię jak ktoś coś przede mną ukrywa. Wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu , swojego domu...
-Jestem ! - Zamknęłam drzwi i kierowała się na górę.
W salonie siedział Niall.- Co ty tu robisz ?
- Gdzie byłaś ? -Zapytał, był zły...

3 komentarze: